Przejściówki i innowacja, czyli czego nie rozumieją krzykacze

by Tomek Czech on 6 listopada 2016

macbook-aircraft2

Mówiłem już co o tym wszystkim myślę w ostatnim odcinku naszego podcastu, ale potem w sieci rozpętało się istne „przejściówkowe” piekło, zaskoczyły mnie reakcje wielu użytkowników, a zwłaszcza blogerów technologicznych, którzy powinni lepiej rozumieć działania Apple, więc dodam kilka słów w tym temacie.

W marketingu uczą, że jeden niezadowolony klient opowie o słych złych doświadczeniach z produktem średnio 12 osobom, a zadowolony – tylko czterem. Dlatego nie myślcie, że większość osób ma krytyczne zdanie na temat nowych MacBooków Pro i przejściówek – oni są po prostu bardziej słyszalni. Ci drudzy dali znać, co o tym wszystkim myślą w inny sposób – przyczyniając się do rekordowej sprzedaży nowych Maców.

Najpierw wyjaśnijmy jedną sprawę – co tak naprawdę musisz kupić i ile Cie to będzie kosztowało?

Robienie afery z tego, że do komputera wartego 10 tys. zł trzeba dokupić kilka przejściówek za 100 czy 200 zł jest po prostu śmieszne. A wymienianie np. przejściówki na Ethernet wśród „niezbędnych” każdemu użytkownikowi (w 2016 r.!) najlepiej w ogóle zostawić bez komentarza.

Sprawa jest prosta – są dwa scenariusze:

1) jesteś tzw. zwykłym użytkownikiem, nie potrzebujesz MacBooka Pro do zadań profesjonalnych, po prostu lubisz mieć najnowsze i najszybsze komputery i Cię na nie stać. Komputera używasz głównie do przeglądania internetu. O ile w ogóle będziesz potrzebować jakiejś przejściówki (i zakładając, że nie dokupiłeś jej już do swojego MacBooka 12″, którego masz od półtora roku), to będzie to adapter USB-C na klasyczne USB, które mają wszystkie sprzęty w Twoim domu. Taki adapter to koszt 99 zł (a po obniżce nawet 49 zł). Hej, właśnie kupiłeś komputer za co najmniej 7,5 tysiala, dodatkowe pięć dych czy nawet stówka chyba nie zrobi na Tobie wrażenia?

2) jesteś profesjonalistą, MacBook Pro to Twoje narzędzie pracy – masz więc komputer za około 10 tys. zł, monitor za kilka tysięcy, profesjonalny aparat lub kamerę za kolejnych kilka lub kilkanaście tysiali + masę innych akcesoriów. Czy do wartego kilkadziesiąt tysięcy sprzętu naprawdę nie możesz dokupić kilku przejściówek za 100 czy 200 zł? Lekką ręką wydajesz kilka tysięcy na dodanie do Maca nieco większego dysku czy trochę szybszego procesora. Potraktuj przejściówki jako część ceny komputera. To przecież inwestycja na wiele lat. Komputer służy Ci do pracy zawodowej, zwróci się szybko.

Apple obniżyło ceny przejściówek prawdopodobnie po to, żeby uspokoić trochę falę krytyki i pokazać, że zmuszenie nas do korzystania z adapterów nie jest po prostu kolejnym sposobem zarobienia na nas (co jest twierdzeniem wręcz absurdalnym). Ale moim zdaniem ta obniżka jeszcze bardziej udowadnia to, że cena przejściówek to sztucznie rozdmuchana afera: obniżenie cen niczego nie zmienia – decyzja o kupnie nowego MacBooka Pro za 10 tys. nie zależy od ceny przejściówek i nie ma znaczenia, czy będą one kosztowały 100 czy 200 zł (zwłaszcza, że większość użytkowników wybiera tańsze i często bardziej funkcjonalne adaptery innych producentów).

Sprawę ceny mamy więc załatwioną. Przejdźmy do rzeczy ważniejszych.

300x300-oslo

WYGODA

Nie, przejściówki nie są wygodne. Trzeba pamiętać, żeby zabrać je ze sobą. Sterczą, wystają, zwisają. Łatwo je zgubić. Lepiej byłoby nie musieć ich używać. Tu nie ma wątpliwości.

Ale przecież Apple nie wmawia Ci, że używanie adapterów jest cool. Może tego nie słyszysz, ale firma z Cupertino mówi do Ciebie tak: przejściówki to po prostu mniejsze zło niż tkwienie w przestarzałej technologii, musimy to znieść, jeśli chcemy iść naprzód.

„Naprzód?! Przecież to krok w tył!” – wykrzykniesz.

A właśnie, że naprzód.

INNOWACYJNOŚĆ

Jak słusznie zauważył Chuq Von Rospach, „żądamy od Apple innowacyjności, ale nie chcemy, żeby cokolwiek zmieniali”.

Czy zadałeś sobie pytanie „dlaczego Apple skazuje mnie na takie niewygody?”. Robią mi na złość? Oszaleli? Stracili kontakt z rzeczywistością? Chcą wkurzyć użytkowników? Dlaczego MI TO ROBIĄ?

Odpowiedź jest prosta: bo gdyby firmy technologiczne niczego nie zmieniały i nie skazywały Cię czasem na pewne niewygody, to Twój komputer wyglądałby dzisiaj tak:

eniac-changing_a_tube

Historia powinna nas czegoś uczyć.

Pamiętasz, ile było krzyku, gdy pojawił się pierwszy MacBook Air, bez napędu DVD i większości TAK POTRZEBNYCH CAŁEMU ŚWIATU PORTÓW (m.in. Ethernet)? Jeśli nie, to zapewniam Cię, że afera była znacznie grubsza, niż teraz. I jak się to wszystko skończyło? Tak, że po ostatniej konferencji Apple krzyczałeś „DLACZEGO NIE ODŚWIEŻYLI MOJEGO UKOCHANEGO AIR’A???”.

Historia z portami i innym komponentami, które Apple usuwało z kolejnych modeli swoich urządzeń jest długa i barwna. Zawsze spotykało się to z krytyką. Na firmę z Cupertino spadało gromy np. za usunięcie portu SCSI z iMaca, VGA, DVI i Firewire z MacBooka, czy „klasycznego” USB z 12-calowego MacBooka w 2015 r. Przed kilkoma dniami Phil Shiller przypomniał, że z dużą krytyką spotyka się po prostu każdy mowy produkt Apple, od wielu lat. Nic nowego.

Jeśli Apple systematycznie nie usuwałoby starych portów ze swoich komputerów, to dzisiaj, żeby podłączyć np. dysk zewnętrzny musiałbyś wkręcić kilka śrubek…

9pin

 

No to w końcu odpowiedzmy na pytanie – DLACZEGO?

Otóż Apple usuwa stare porty i skazuje nas na przejściówki bo chce, żebyśmy używali nowych, lepszych portów – USB-C/Thunderbolt 3.

Podczas konferencji firma poświęciła kilka minut na omówienie zalet portu Thunderbolt 3. Stworzyła nawet specjalną stronę, na której przybliża jego możliwości, czyli m.in. transfer danych z prędkością do 40 Gbps (4x szybciej niż USB 3.1), jednoczesne przesyłanie danych i ładowanie komputera, wsparcie nawet dla dwóch monitorów 4K/5K jednocześnie czy przesył prądu w dwie strony (za pomocą jednego kabla Mac może ładować inne urządzenie lub sam być ładowany).

thunderbolt-3I teraz najważniejsze – Apple robi to DLA CIEBIE.

Uwierz mi, Tim Cook nie potrzebuje tych portów. Potrzebują ich profesjonaliści, którym szybsze porty o większych możliwościach znacznie ułatwiają pracę. Ci profesjonaliści, którzy oczekują, że Apple z roku na rok będzie im dostarczać szybszy, bardziej wydajny sprzęt. Ci, którzy oczekują, że bycie w ekosystemie Apple zagwarantuje im dostęp do najnowszych i najlepszych technologii. Że dzięki używaniu sprzętu Apple nie zostaną w tyle i nie przyjdzie im jedynie obserwować, jak inne firmy adoptują coraz to nowe, lepsze standardy.

„No dobrze, zgoda, ale czy Apple trochę nie przesadza? Czy to wszystko nie dzieje się za szybko?” – zapytasz. „Mogliby zostawić chociaż jeden stary port USB”.

Nie. Przejście na nową generację portów nie może się niestety odbyć bez przejściówek – jeśli Apple, obok nowych portów, zostawiłoby choćby jedno klasyczne wejście USB-A, dalej używalibyśmy tylko tego portu – bo tak jest wygodniej. A skoro my używalibyśmy go dalej, producenci nadal produkowaliby akcesoria z USB-A, bo tak jest łatwiej i taniej. Zmiana by się nie dokonała.

No…, może, powoli, po kilku czy kilkunastu latach zaczęlibyśmy używać nowych portów. No właśnie, Apple zawsze było w awangardzie zmian. To firma, od której wymaga się innowacji i pchania naprzód wózka zwanego „nowymi technologiami”. Apple ma odpowiednią pozycję rynkową i – jak się okazuje – tylko oni mają ODWAGĘ, żeby wprowadzać niepopularne reformy.

Firmy, które teraz wprowadzają na rynek komputery zarówno z portami USB-C, jak i klasycznym USB mogą tak zrobić tylko dlatego, że ktoś inny odwala za nich czarną robotę i jest motorem zmiany. Ktoś inny ściąga na siebie całą krytykę.

Obiecuję Wam, że niedługo we wszystkich laptopach wszystkich innych firm zobaczycie tylko USB-C (i w żadnym smartfonie nie znajdziecie minijacka). I będzie to właśnie zasługa Apple.

Pomęczymy się chwilę z przejściówkami i niedługo będziemy używać akcesoriów z USB-C, nie będą nam potrzebne przejściówki. A za kilka lat będziemy się tylko uśmiechać na widok tych archaicznych portów USB-A.

No więc nie ma wyjścia, przejściówki są konieczne. Z dwojga złego – korzystanie z adapterów albo zostanie przy przestarzałym standardzie, Apple wybrało to pierwsze. Dla firmy z Cupertino był to oczywisty wybór, nie wahali sie z pewnością ani pół sekundy. Szkoda tylko, że tak wiele osób tego nie rozumie,  że wybraliby pozostanie przy starej technologii, jednoczęśnie krytykujac Apple za brak innowacyjności.

Kolejna sprawa – Apple nie zabrało Ci Twoich ulubionych portów z dnia na dzień. Firma zapoczątkowała zmianę w kierunku USB-C już półtora roku temu, wprowadzając na rynek MacBooka, wyposażonego tylko w taki właśnie port (i to jeden!). Użytkownicy mieli szanse wypróbować, jak żyje się z komputerem posiadającym tylko USB-C, producenci mieli czas na powolne przestawienie się na produkcję akcesoriów z USB-C, a profesjonaliści czas na przyzwyczajenie się do myśli, że zmiany pójdą właśnie w tym kierunku, i że następne Pro będą wyposażone tylko w takie porty (czyli np. przygotowując się powoli do zakupu nowego MBP mogli powstrzymać się z kupem nowych akceoriów ze starymi portami).

thinkapple-300x300-dragonfly

Dobrze, ustaliliśmy już, że wprowadzanie nowych portów ma sens – są szybsze i lepsze, a my chcemy, żeby nasze komputery były szybsze i lepsze.

Ale Apple twierdzi, że usuwa niektóre porty również dlatego, żeby jeszcse bardziej odchudzić komputer.

PO CO MI TO? – pienią się krzykacze. – Wolę większy i cięższy komputer, za to z lepszą baterią i z moimi wszystkimi portami!

Nie, nie wolisz.

Tutaj dochodzimy do kolejnej sprawy.

Apple (znowu) wie lepiej od Ciebie

Jeśli Apple zrobiłoby „komputer Twoich marzeń” – z wszystkimi starymi portami, których bronisz, większy i cięższy, ale z dłuższym życiem baterii – nie kupiłbyś go.

Idę o zakład – w takiej sytuacji wybrałbyś nowego, smukłego Pro, lżejszego i cieńszego od MacBooka Air, wyposażonego „jedynie” w 4 porty USB-C. Takiego wyboru dokona zdecydowana większość użytkowników. Zdecydowana większość malkontentów. Apple wie to od dawna.

Wygląd ma znaczenie – w końcu kupujesz produkty Apple również z powodu ich świetnego dizajnu (który z kolei przyczynia się do jeszcze wiekszej funkcjonalnosci).

Waga i rozmiar mają znaczenie – podróżujesz z komputerem (prywatnie i zawodowo), przenosisz go pomiędzy pokojami, lubisz trzymać go na kolanach siedząc wygodnie na kanapie, czasem używasz go w łóżku.

Użytkownicy pro też się przemieszczają – pomiędzy biurami klientów, pomiędzy miastami i krajami, w których przychodzi im pracować w zglobalizowanym świecie. Sesje fotograficzne czy kręcenie materiału wideo w terenie z koniecznością natychmiastowego podglądu rezultatów, często również obróbki na miejscu. Coraz mniej etatów, a więcej freelancerskiej pracy z domu, cooworkingu, często z kawiarni. Jesteśmy coraz bardziej mobilni, więc potrzebujemy coraz bardziej mobilnego sprzętu.

Krzyczysz, że nie chcesz już cieńszych iPhone’ów i MacBooków, ale jeśli inna firma zaprezentuje ultrabooka cieńszego niż Air, będziesz pierwszą osobą, która oświadczy – „Konkurencja właśnie zaorała Apple!”.

Zawsze tak jest – oburzasz się na „bezsensowny pęd Apple w kierunku odchudzania urządzeń”, a potem biegniesz do salonu i wybierzesz najładniejsze, najsmuklejsze z dostępnych urzadzeń.

Ale owszem, jest kilka osób, które wybrałaby większy i cięższy (i prawdopodobnie brzydszy) komputer w zamian za porty i większą baterię. Dochodzimy więc do ostatniej kwestii:

Nie jesteś na tym rynku sam

Pogódź się z tym – Apple nie produkuje komputerów tylko dla Ciebie. Nawet jeśli jesteś użytkownikiem pro i bardzo potrzebujesz danego portu, zapytaj siebie – jak wielu innym profesjonalistom ten port jest niezbędny? Być może większości, ale być może jedynie garstce osób. Bo może pozostali przerzucili się na inny standard albo przezli na wireless?

Przez pewien czas pracowałem jako fotograf i często musiałem podłączać do mojego Maca czytnik karty CompactFlash. Ale nie przyszło mi do głowy oburzać się, że mój komputer nie ma wejścia na takie karty, natomiast ma gniazdo karty SD, które nie było mi do niczego potrzebne. Choć wiele osób wokół mnie używało kart CF rozumiałem, że SD było wtedy po prostu popularniejszym formatem.

Phil Shiller poruszył ten temat w ostatnim wywiadzie. Jego słowa streścić można tak: jest wiele różnych standardów, nie możemy dodać do MacBooka Pro wszystkich istniejących portów. Każdy użytkownik ma inne potrzeby. A skoro tak, to dajmy mu wybór – oddajmy w jego ręce mobilny – cienki i lekki komputer, a użytkownik sam zadecyduje co do niego podłączyć (jeśli w ogóle potrzebuje coś do niego fizycznie podłączać, bo coraz więcej osób korzysta z akcesoriów bezprzewodowych).

Gdyby Apple miało tworzyć komputer na podstawie indywidualnych potrzeb każdego użytkownika, musiałoby stworzyć miliony różnych modeli (i kto lamentowałby wtedy, że niepotrzebnie rozdrabniają linię produktów…?).

Gdyby zaś miało stworzyć jeden model, który łączyłby w sobie oczekiwania wszystkich użytkowników, wyglądałby on tak, jak MacBook na zdjęciu tytułowym tego artykułu. A taki „demokratyczny iPhone” tak, jak ten na zdjęciu poniżej. Kupowałbyś?

iphone-democracy

Zgadzasz się? Masz całkowicie inne zdanie? Daj znać w komentarzach.

Albo porozmawiaj z autorem tekstu na Twitterze.

Przeczytaj też:

Zdjęcia: Wikipedia, Joy of Tech

Tomek Czech

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.
Twitter: @finicestfini
Tomek Czech

Link to our Facebook Page
Link to our Rss Page
Link to our Twitter Page
Link to our Youtube Page
  • Wojtas

    Podpisuję się pod tym 😉

  • Mariusz

    Niezwykle mądry tekst. Brawo, uważam DOKŁADNIE tak samo.

  • Przemek Kowalczyk

    W 100% się zgadzam! Genialny artykuł. Niech sobie wszyscy malkontenci kupią np HP, tam mają wszystkie porty.

  • Ktoś spieprzył ten obrazek… stacja dyskietek z guzikiem? W Macu? Oj dzieci, dzieci…

    A! I to stacja dyskietek 3,5″ pierwsza się nazywała Super Drive… napęd DVD dopiero wiele lat po niej…

    😉

    • Tomek Czech

      Ale Click Wheel to rzeczywiście kiedyś w MacBoku był, nie? ;))

      • Chyba nie zrozumiałeś. Nie ważne czy był czy nie, ale jaki. PowerBooki miały stacje dyskietek, ale bez guzika 😉

        • Tomek Czech

          zrozumiałem, chodziło mi po prostu o to, że ten obrazek w ogóle nie jest realistyczny (i wcale nie miał taki być;)

  • kamil

    No właśnie świetny artykuł. Dlatego naprawię swojego starego laptopa bo ma wejście sd a nie wydam na „nowe cacko” ponad 10k. Za to kupię dwa nowe obiektywy.

  • Adam Nowak

    Szczerze to też nie rozumiem oburzenia ludzi na temat przejściówek, od zawsze były praktycznie do każdego urządzenia, usb na mini/micro usb, 30 pin na usb, itd. W dzisiejszych czasach może i jest mocno rozwinięta łączność wireless ale i tak większość nadal polega na kablu. Jeśli ktoś kupuje już nowego MacBooka Pro to nie widzę problemu wymiany wszystkich niezbędnych kabli z usb-a/mini usb na usb-c/mini usb, mamy szybsze połączenie + brak dodatkowych przejściówek. A jeśli chodzi o pamięć flash to widziałem bardzo fajne (jeszcze) uniwersalne rozwiązanie z jednej strony wysuwa się końcówka usb-c a z drugiej usb-a 🙂 Jestem za upraszczaniem!

  • dfdf

    100 % racji BRAWO !

  • Stasiek W

    Napiszcie, że jak ktoś kupił adaptery w pierwotnej cenie zaraz po premierze MacBook Pro, to
    teraz jest kilka stów w plecy. Firma Apple wykazuje brak
    profesjonalizmu. Proszę się skontaktować z rzecznikiem prasowym firmy
    Apple i wyjaśnić sprawę. Teoretycznie ma być zwrot różnicy w cenie na
    dniach, ale może czekają, aż się ludziom skończą 14 dniowe terminy na
    zwrot. Jak nie zwrócą różnicy w cenie, to zwracam przejściówki i
    zamawiam od nowa w obniżonej cenie. Skandal. W Polsce jeszcze nic nie zwracają! Niby taka profesjonalna firma, hahaha.

    • Tomek Czech

      Spokojnie, w USA dopiero dzisiaj zaczęli zwracać, pewnie w PL niedługo też zaczną. Trzeba dochodzić swoich praw, ale bez robienia niepotrzebnej afery. Poczekajmy kilka dni i zobaczymy, czy coś się w tej sprawie będzie działo.

  • Kuba

    W kwestii innowacyjności – jak odnieść się do tego, że do tej pory kiedy wszyscy inni producenci oferowali nam komputery z procesorami skylake, gdzie nawet najniższy model skylake’a jest szybszy od najdroższego zupgradowanego broadwella np. i7 6700 vs 4920, Apple dopiero teraz wprowadził skylake?

    Nie krytykuje innowacyjności Apple, dizajnu, sam oprócz komputera stacjonarnego Windows jestem zadowolonym użytkownikiem 6 letniego macbooka pro 13. Niestety uważam, że dzisiaj nie widsc już takich różnic miedzy konkurencja a aplle jak kiedys i można kupić inne ładne i dobre laptopy. Tak więc sam stoję przed dylematem czy kupować Nowego macbooka 15 retine, który w najtańszej konfiguracji z i7 6700 i gówniana karta graficzna i tak jest dużo droższy od Della Precision 5510 z i7 6820hq. Waga ta sama, dizajn podobny.. a do Della będę mógł podłączyć i dysk twardy, i projektor kabelkiem HDMI i każdy ekran kabelkiem HDMI i użyć pendrive, którego przekaże potem w drukarni.

    Jedynie za maciem pozostaje dla mnie przede wszystkim ekran 16:10 a nie 16:9 jak w konkurencji oraz rozdzielczość 3k zamiast 4K i skalowanie rozdzielczości oraz brak dotykowego ekranu. No i dizajn + dotyk cały czas na +
    Tak wiec stoję przed dylematem 🙂

  • douglas

    Bardzo dobry artykuł! Dodałbym tylko, że przecież cały czas jest dostępna poprzednia generacja MBP, one wcale nie są 2 razy wolniejsze od nowych i są wyraźnie tańsze. Spokojnie można na nich przeczekać ten trudny okres przejściowy i przejść na nowe złącza gdy rzeczywiście się spopularyzują – bo to, że do tego dojdzie to pewne.

  • Klaus

    Apple robi to dla ciebie – jakbym słyszał rząd PIS który robi wszystko dla obywateli Polski.

    • Tomek Czech

      Dobry, drogi produkt dla Ciebie, duża kasa dla nas – tak jest w przypadku Apple od zawsze. Zasady są proste i przejrzyste, od Ciebie zależy, czy się na nie zgadzasz. Nikt Cię w balona nie robi.

  • Robert

    Mogę zrozumieć nowe porty. Ale dlaczego zostawili mini-jack’a? Dlaczego korzystając z słuchawek od iphone7 muszę korzystać z przejściówki do nowego macbooka?

    Bardzo często przełączałem słuchawki pomiędzy macbook’a i iphona. Po zakupie iphone7 korzystam ze starych słuchawek i przejściówki. A nowy macbook pro nic nie zmieni.

  • Adam Smaka

    super artykuł!!!

  • miki

    Szczerze to nie rozumiem tego artykułu. Wyobraźmy sobie, że Apple wymyśla za…bójcze złącze na płycie głównej. Można nim podłączyć wszystko. Od kolejnego procesora, poprzez dysk na dowolnym złączu, po port USB, czy suszarkę do włosów w nosie. Całość schowana wewnątrz komputera. Git. Na obudowie jest to co do tej pory – masa gniazdek najróżniejszego typu. W cenie laptopa. Rynek wzrusza ramionami. A teraz drugi wariant: to samo złącze, umieszczone na obudowie komputera. Masa gniazdek podłączanych „po kablu” na najróżniejsze okazje. Rynek znów wzrusza ramionami. Producenci toreb zacierają ręce. Trzeci wariant: magiczne złącze na obudowie + te same przejściówki w cenie 1/10 ceny komputera. Rynek wq…. i wcale mnie to nie dziwi. Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać???

Previous post:

Next post: