Pomyśl, żeby zrozumieć: „Książka” i „dizajn” – trudne słowa

by Tomek Czech on 16 listopada 2016

ksiazka-apple-dizajn

Krótko i konkretnie – proszę, przestańcie wypisywać, że Apple zrobiło książkę dla kasy. Żeby „ściągnąć hajs” z głupich owieczek. „Z zachłanności”. „Bo im ciągle za mało pieniędzy”.  Dla „szybkich zysków małym kosztem”. „Dokładnie tak samo jak z PRZEJŚCIÓWKAMI”!

To bzdura.

Czuję się lekko zażenowany, że w ogóle muszę takie rzeczy wyjaśniać. Ale co zrobić.

Zajrzyjcie w sprawozdanie finansowe Apple. Jaki procent dochodów stanowią przejściówki? PROCENT??? Bez jaj. Promil? Też gruba przesada. Może za zyski z adapterów posadzą kilka drzewek wokół nowego kampusu. A za to, co zarobią na książce, zespół Ive’a pójdzie na dobrą kolację.

Tak, album „Designed by Apple in California” jest drogi (znacie jakiś tani produkt Apple?). W Cupertino wiedzą, że nie sprzedadzą milionów egzemplarzy. Nie o to chodzi.

Pewnie nie doczytaliście, że książka powstawała 8 lat. Że na jej potrzeby Apple stworzyło własny rodzaj atramentu i papieru! Że papier ten przeszedł skomplikowany proces obróbki i barwienia. Że album posiada srebrne krawędzie, które dodatkowo zostały pozłocone.

Dziwicie się, że Apple zrobiło tak elegancką, ekskluzywną i drogą książkę?

Zastanówcie się chwilę – Apple długimi latami pracuje nad własnymi materiałami, opracowało swoją własną mieszankę aluminium, własny stop złota, nowy rodzaj plastiku i ceramiki. Setki ludzi pracuje nad nowymi metodami wykończenia produktów, które Apple sprzedaje potem za setki albo tysiące dolarów. Naprawdę myśleliście, że wydrukują książkę na byle jakim papierze i będą ją sprzedawali za 20 dolców?

Dizajn jest dla Apple tak samo ważny jak hardware i software. To w ogromnym stopniu dzięki niemu produkty z Cupertino odniosły taki wielki, światowy sukces. Wiedział o tym Steve Jobs powierzając ogromną władzę w firmie Jony’emu Ive’owi.

Dizajn Apple jest punktem odniesienia dla tysięcy projektantów na całym świecie. Książka ma o nim opowiedzieć, podsumować 20 lat niezwykle ważnej dla firmy części jej historii. Ma opowiadać o dizajnie i sama być przykładem świetnego dizajnu. Ma być wzorem. Inspirować. Naprawdę spodziewaliście się, że Apple oddałoby w ręce innych projektantów zwykłą książkę, opracowaną po godzinach przez praktykanta, wydrukowaną tanim kosztem w pierwszej lepszej drukarni?

Co do ceny – elegancie, ekskluzywne albumy są drogie. Bardzo drogie. Dobrze znany Taschen, który produkuje książki taśmowo, ma w swojej ofercie wiele albumów za 200, 300, 500, 1000, a nawet 5 tys. dolarów. Z nielimitowanych serii! Wydawnictwa z serii limitowanych często kosztują kilkanaście tysięcy dolarów.

W tym kontekście książka od Apple zaczyna wydawać się taniusieńka, nie?

Inną sprawą jest to, że byłoby świetnie, gdyby firma z Cupertino stworzyła podobny album, ale w nieco innej wersji – niedrogi, nie tak ekskluzywny, dostępny dla wszystkich. Album nie dla projektantów, tylko dla „zwykłych użytkowników”. Żebyśmy mogli cieszyć się nim wszyscy.

Ale wiecie co powiedziałaby wtedy większość z Was?  Że teraz to Apple się już naprawdę skończyło. Że znana z pięknego dizajnu firma wypuściła takiego przeciętnego gniota. Że Steve nigdy by do czegoś takiego nie dopuścił. Tak, ten Steve który w 1986 r. wydał astronomiczną wtedy sumę 100 tys. dol. na to stworzenie logo dla swojej nowej firmy NEXT i zaprezentowanie go pracownikom w stworzonym specjalnie na tę okazję, wydrukowanym na drogim papierze, eleganckim albumie.

I tak źle, i tak niedobrze. Klasyka.

Przeczytaj też: Przejściówki i innowacja, czyli czego nie rozumieją krzykacze

Polecamy także: Czy Apple ma Polskę w dupie i dlaczego tak głęboko?

Tomek Czech

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.
Twitter: @finicestfini
Tomek Czech

Link to our Facebook Page
Link to our Rss Page
Link to our Twitter Page
Link to our Youtube Page
  • Vladekos Erizo

    ale o co chodzi? Nie jest to samodzielny artykuł prawda? Dlaczego>

    • Tomek Czech

      tzn?

      • Vladekos Erizo

        no, przeczytałem art. i nie wiem o co chodzi. Nie czytałem nic wcześniej o tym wydawnictwie. Domyślam się, że jest to rodzaj komentarza do opinii czytelników, którzy wyrazili swoje zdanie do jakiejś wcześniejszej publikacji.
        Nie jest to już teraz ważne, bo przeczytałem później resztę.

        • Tomek Czech

          Na początku artykułu jest link do wpisu o tym, że Apple wydało album. Tak, to jest komentarz do opinii czytelników i – przede wszystkim blogerów – którzy zalali sieć absurdalnymi komentarzami na temat książki.

          • Vladekos Erizo

            zignorować ich. Szkoda gadać. Ilu z nich ma jakiekolwiek urządzenie Apple?

          • Tomek Czech

            No właśnie chodzi o to, że takie komentarze padały ze strony większości blogerów technologicznych i bardzo wielu związanych ze stronami o Apple. Trudno przejść obok tego obojętnym.

  • Donaldzio

    Skoro przejściówki to promil zysków to dlaczego nie dają w standardzie do kosztującego kilka tys zł macbooka ?
    Książka to też przesada ale to Apple firma która podgląda pomysły innych by wdrożyć je w swoich produktach i krzyczeć ze to rewolucja.
    To zachłanna firma a produkty co prawda bardzo dobre ale nie warte tego co kosztują .

    • DeGrasse

      Mężczyźni kupują. Burakom nie dają, dla nich jest cebula.

Previous post:

Next post: