Ładowanie na odległość w nowych iPhone’ach? Disney udowadnia, że to możliwe i bezpieczne (wideo)

by Tomek Czech on 16 marca 2017

Wszystkie trzy nowe modele iPhone’ów – 7s, 7s Plus i 8/X – mają mieć możliwość ładowania bezprzewodowego. Jest coraz bardziej prawdopodobne, że Apple użyje własnej, zmodyfikowanej i ulepszonej metody ładowania indukcyjnego (ma na to już kilkanaście patentów). Wcześniej spekulowano, że w nowych iPhone’ach pojawi się system ładowania na odległość WattUp, opracowany przez firmę Energous, ale pojawia się coraz więcej głosów, że ta technologia nie jest jeszcze gotowa i być może nigdy nie będzie mogła być wprowadzona, bo jej wydajność jest bardzo mała, a przesyłanie dużych dawek energii jest niebezpieczne dla człowieka.

Disney Research udowodnił właśnie, że to nieprawda.

Disney stworzył w swoich laboratoriach prototypowy pokój, w którym aż dziesięć urządzeń (m.in. iPhone, lampa, wentylator) może być ładowanych bezprzewodowo w tym samym momencie.  „Zasięg” jest w każdym miejscu pokoju, co oznacza, że możemy dowolnie przemieszczać urządzenia nie obawiając się, że ładowanie zostanie przerwane.

Ładowanie jest też automatyczne: nasz smartfon zacznie się ładować zaraz po tym, gdy przekroczymy próg pokoju.

No i najważniejsze – cały system jest bezpieczny dla człowieka: badacze z Disney Research odkryli, że do pokoju można wprowadzić bardzo dużą dawkę energii – około 1900 watów, zanim jej poziom zbliży się do niebezpiecznych dla człowieka poziomów (określa to współczynnik SAR – Specific absorption rate –  który jest miarą szybkości, z jaką energia jest pochłaniana przez ciało człowieka).

Według naukowców, wydajność systemu jest bardzo wysoka: wynosi od 40% do 90%, w zależności od tego, w którym miejscu pokoju znajduje się ładowane urządzenie.

Oczywiście wszystkie urządzenia, w tym iPhone’a, wyposażono w specjalne odbiorniki.

Czy zatem system można już wykorzystać komercyjnie? To nie takie łatwe, bo pokój zbudowany przez Disney’a nie jest zwykłym pokojem – ściany, sufit i podłoga są wykonane z aluminium, a na środku pomieszczenia znajduje się miedziana rura, na której umieszczonych jest 15 kondensatorów.

Na zewnątrz znajduje się generator sygnału ze wzmacniaczem. Sygnał o częstotliwości 1,32 MHz przekazywany jest kablem do kondensatorów wewnątrz pokoju, które w procesie nazwanym przez Disney’a quasistatic cavity resonance (QSCR) wytwarzają pole elektryczne w całym pomieszczeniu, dzięki któremu urządzenia mogą się ładować.

Inną przeszkodą przed wprowadzeniem systemu na rynek już teraz jest fakt, że ze względów bezpieczeństwa człowiek nie może zbliżyć się do miedzianej rury na odległość mniejszą niż 46 centymetrów. Trzeba więc opracować sposób na automatyczne wyłączanie się całego systemu, gdy człowiek zbytnio zbliży się do kondensatorów lub zamontować ogrodzenie wokół rury, np. w postaci dekoracyjnej ściany.

Kolejny problem jest taki, że do pomieszczenia nie można po prostu cały czas „wpompowywać” energii, jeśli urządzenia nie pochłaniają jej w dostatecznej ilości (np. jeśli są wyłączone). Ze względu na to, że pokój zbudowany jest z aluminium, które nie przepuszcza i nie absorbuje energii, ta kumuluje się w środku i może przekroczyć bezpieczny dla człowieka poziom. Trzeba więc opracować sposób na obliczanie w czasie rzeczywistym, jaka dawka energii została „skonsumowana” i w związku z tym, jak dużo można jej jeszcze przesłać do pomieszczenia.

Jednak według naukowców, wszystkie przeszkody są możliwe do pokonania. Według nich, w niedalekiej przyszłości system będzie można montować w pomieszczeniach z drzwiami i oknami – do jego sprawnego działania może wystarczyć użycie specjalnej farby elektroprzewodzącej lub zamontowanie kilku aluminiowych paneli.

Jak widać, prawdziwe ładowanie bezprzewodowe, czyli ładowanie urządzeń na odległość, powoli staje się rzeczywistością. Czy Apple zastosuje je w iPhonie? W przyszłości być może tak, ale nie należy spodziewać się tego w tym roku, w następnym raczej też nie.

Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest, że szybciej niż w iPhonie, ładowanie bezprzewodowe trafi do mniejszych urządzeń, jak Apple Pencil czy AirPods. Przesyłanie małych dawek energii na małą odległość (kilku centymetrów) jest znacznie łatwiejsze i jest możliwe do zastosowanie komercyjnego już teraz: Energous i Dialog Semiconductor wprowadzają właśnie na rynek system ładowania na odległość – wśród potencjalnych zastosowań wymienia się właśnie opaski fitness, słuchawki i lokalizatory Bluetooth oraz rysiki.

Poniższe filmiki wyjaśniają, jak działa system opracowany przez Disney Research:

Więcej o ładowaniu indukcyjnym/bezprzewodowym w nowych iPhone’ach:

300x300-oslo

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Źródło: Disney Research, za Ars Technica

Tomek Czech

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.
Twitter: @finicestfini
Tomek Czech

Link to our Facebook Page
Link to our Rss Page
Link to our Twitter Page
Link to our Youtube Page
  • yagoodtp

    Mieliśmy wybuchające telefony. Niebawem będą wybuchające głowy 🙂

    • Tomek Czech

      😉

  • Pan KonDrad

    Czy to nie ma wpływu na zdrowie, okaże się pewnie za pi razy drzwi dwadzieścia lat. Moja przygoda z Apple dobiegnie końca wraz z oficjalną prezentacją tak ładowanych urządzeń.

  • Nie podobają mi się takie rozwiązania, szczególnie kiedy to jest pomoc na siłę. Po co mi, skoro tego nie chcę. Co innego gdyby to była opcja. Mamy już dość promieniowania, którego wokół i tak jest aż nadto.

Previous post:

Next post: