Porównanie: iOS vs. Android – podsumowanie naszego wielkiego testu

by Dawid Olczak on 3 grudnia 2017

Minął już ponad miesiąc, odkąd rozpocząłem test Androida i przesiadłem się w tym celu z iPhone’a na Samsunga Galaxy Note 8. Przez ponad cztery tygodnie, które spędziłem z Androidem przeżywałem huśtawkę nastrojów. Po początkowych trudnościach i kilku frustrujących dniach, Samsung oraz system Android coraz bardziej zaczęły mi odpowiadać. Niestety, po ponad dwóch tygodniach zaczęło mnie nużyć ciągłe grzebanie w ustawieniach i aplikacjach, by osiągnąć to, co na iOS przychodziło mi z łatwością. Jednak pod koniec testu moje zdanie znów uległo mocnej zmianie, dlatego podjąłem decyzję o przesunięciu publikacji mojego końcowego artykułu do czasu, aż nie dojdę ze swoimi przemyśleniami do ładu.

Udało mi się się to po kilkunastu dniach przerwy i powtórnej przesiadce na iPhone’a, dlatego uważam, że jestem gotów podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Dla ułatwienia, podzieliłem ten tekst na kilka części, gdyż każdą z nich zamierzam podsumować osobno. Dlaczego? Ponieważ niektóre cechy samego telefonu jak i oprogramowania przypadły mi do gustu mniej lub bardziej i nie jestem w stanie napisać jednego, ogólnego podsumowania.

Samsung Note 8

Wprawdzie mój test w głównej mierze miał skupiać się na systemie operacyjnym lecz uważam, że dla chociażby zwykłej przyzwoitości powinienem w kilkunastu zdaniach wypowiedzieć się o urządzeniu, na którym miałem okazję przeprowadzić swój eksperyment. Bo to właśnie Note 8 był w znacznym stopniu odpowiedzialny za bezproblemowe działanie Androida oraz za wrażenia płynące z użytkowania tego systemu.

Wyświetlacz

Oczywiście nie mógłbym zacząć opisywać Note’a 8 od niczego innego, jak od jego genialnego wyświetlacza. Nie będę nawet próbował kryć się ze swoimi zachwytami. Od pierwszego, aż do ostatniego dnia moich testów nie mogłem przestać się zastanawiać, jak Samsungowi udało się zaprojektować tak genialny wyświetlacz. Ekran o rozdzielczości 1440 x 2960 px i rozmiarze 6,3 cala przez ponad cztery tygodnie powodował u mnie opad szczęki zawsze, gdy tylko na niego spoglądałem.

Oczywiście zaokrąglone krawędzie wyświetlacza nie każdemu przypadną do gustu, lecz na mnie nie wywarły one negatywnego wrażenia. Prawdę mówiąc nie bardzo wiem, czy byłbym w stanie znaleźć jakąkolwiek wadę tego ekranu poza tymi, które obarczają go technologicznie.

Rysik

Rysik to rzecz, która wyróżnia to urządzenie z tłumu i definiuje całą serię telefonów z serii Galaxy Note. Przyznam się wam, że po początkowych zachwytach i nieludzko częstym używaniu tego gadżetu, po ponad dwóch tygodniach moja częstotliwość użytkowania rysika diametralnie zmalała. Ale nie zmienia to faktu, że korzystałem z niego codziennie i w niektórych sytuacja w dość znaczący sposób potrafił ułatwić mi życie. Wiem, że bez większego trudu znalazłbym wielu przeciwników rysików, uważam jednak, że lepiej jest mieć możliwość użycia tego gadżetu, niż być skazanym na jego brak.

Głośnik

Niezaprzeczalnie i niepodważalnie jest to najgorszy element całego urządzenia. Rażącym zaniedbaniem, które od razu rzuca się w oczy jest oczywiście brak drugiego głośnika. Pozostawienie nas tylko z jednym, w dodatku nie najlepiej umiejscowionym głośnikiem nie było dobrym posunięciem projektantów tego urządzenia. Choć do samej barwy dźwięku nie mogę się przyczepić. Głośnik gra czysto i nie zniekształca odtwarzanej muzyki nawet przy maksymalnie ustawionej głośności.

Bateria

Zgodnie z moimi oczekiwaniami, po zeszłorocznej wpadce Samsung odrobił zadanie domowe. Bateria, która została wmontowana w urządzenie sprawuje się nadzwyczaj dobrze. Zwyczajowo zaczynałem swój dzień o godzinie 6.00 rano – dopiero o godzinie 19.00 akumulator prosił, by go doładować. Oczywiście wielu osobom będzie się wydawało, że jest to dość przeciętny wynik. Dlatego muszę zaznaczyć, że potrafię dość mocno eksploatować urządzenia, z których korzystam na co dzień. Warto również wspomnieć, że Samsung w standardzie dołącza do swojego urządzenia szybką ładowarkę oraz wspiera szybkie ładowanie bezprzewodowe.

Skaner linii papilarnych/rozpoznawanie twarzy/skaner tęczówki

Przed Samsungiem Note 8 nigdy wcześniej nie miałem okazji korzystać z czytnika linii papilarnych zamontowanym z tyłu urządzenia, w dodatku w tak dziwnym miejscu. Dlatego pierwsze dni były dla mnie bardzo ciężkie i próba przestawienia się na tylny skaner odcisków palca nie przyszedł mi z łatwością. Postanowiłem również sprawdzić, co mają do powiedzenia na ten temat moi koledzy z innych redakcji. Po przeczytaniu kilku recenzji zdałem sobie sprawę, że praktycznie każda osoba, która miała z nim styczność dłużej niż dwa tygodnie uważała, że jest to najgorzej umiejscowiony czytnik linii papilarnych w telefonach z Androidem.

Na szczęście Samsung oferuje jeszcze dwie metody autoryzacji użytkownika – poprzez skaner tęczówki oraz rozpoznawane twarzy. Na temat tej drugiej metody nie chciałbym się za bardzo rozpisywać, ponieważ jest to najmniej bezpieczna metoda zabezpieczenia tego telefonu i nikomu nie polecam jej aktywowania.

Natomiast skaner tęczówki oka to całkiem inna bajka. Oszukanie go nie należy do łatwych zadań, również jego używanie nie nastręcza wielu problemów. W nasłonecznionych i dobrze doświetlonych pomieszczeniach odblokowywanie telefonu za jego pomącą jest naprawdę błyskawiczne. Nieco inaczej sytuacja wygląda w nocy lub w źle doświetlonych pomieszczeniach. Odblokowywanie nie jest już tak szybkie, lecz nie trwa dłużej niż sekundę.

To co mi się jednak naprawdę podoba w rozwiązaniach Samsunga to to, że możemy korzystać z kilku metod autoryzacji użytkownika jednocześnie. W zimie, kiedy nosimy rękawiczki, możemy używać skanera tęczówki oka, zaś gdy ich nie nosimy nic nie stoi na przeszkodzie, by skorzystać z odcisku palca.

Aparat

Z pewnością wiecie już, że moje umiejętności i wiedza fotograficzna są tak marne, że aż wstyd się przyznać. Ale jest pewna funkcja w Note 8, o której chciałbym wspomnieć, ponieważ nie spotkamy jej na iPhone. Mam na myśli możliwość dostosowania stopnia rozmycia tła tuż po zrobieniu zdjęcia. Chętnie zobaczyłbym podobną funkcjonalność w kolejnych telefonach z nadgryzionym jabłkiem.

Podsumowanie

Jako wieloletni fan marki Apple z przykrością muszę stwierdzić, że Note 8 (biorąc pod uwagę samo urządzenie) jest lepszym telefonem niż iPhone 8 Plus (choć zdaję sobie sprawę, że tegorocznym flagowcem Apple jest iPhone X). Jeśli miałbym opierać wybór swojego przyszłego telefonu tylko kryterium hardware’owe, to bez dwóch zdań wybrałbym Note’a.

Wpływ na taki obrót sprawy ma oczywiście wiele czynników. Pierwszym z nich jest wyświetlacz – większy OLEDowy ekran, wypełniający praktycznie cały przedni panel telefonu wywarł na mnie ogromne wrażenie. Drugim z powodów jest rysik, który moim zdaniem jest na prawdę przydatnym dodatkiem. Kolejnym argument przemawiający za Samsungiem jest obsługa kart pamięci. Podoba mi się również, że w urządzeniu zostało wmontowane USB typu C, które pozwala mi ładować telefon ładowarką od Macbooka oraz obsługa szybkiego ładowania bezprzewodowego.

Oczywiście wszystkie te rzeczy nie miałyby większego znaczenia, gdyby nie genialnie zaprojektowanie Note 8. Widać, że Samsung umie uczyć się na błędach i wyciągać z nich zaskakująco dobre wnioski. Telefony z serii Galaxy to już nie są te same plastikowe skrzypiące telefony z klapką, która odpadała przy każdej możliwej okazji. Dziś Samsung naprawdę nie ma się czego wstydzić.

Android – synchronizacja z Makiem

Po opublikowaniu kilku tekstów z cyklu „Przesiadka na Androida”, takich jak „Pierwsze wrażenia” czy „Odpowiedniki aplikacji” powoli zacząłem dochodzić do wniosku, że praktycznie wszystkie usprawnienia, do których przyzwyczaiło mnie Apple, da się przenieść na platformę Android. Synchronizacja dokumentów, notatek, zdjęć czy nawet plików z Makiem, nie przysporzy nam większych problemów.

Pozostawała tylko jeszcze jedna kwestia, która nie dawała mi spokoju – synchronizacja powiadomień, smsów czy uniwersalny schowek „kopiuj/wklej”, który dobrze znamy z iOS. Jak się okazało, dla Androida to też żaden problem i dzięki aplikacji Pushbullet to, co wydawało mi się niemożliwe, było na wyciągnięcie ręki. Niedługo po tym, jak oddałem Note’a i wróciłem do iPhone’a, jeden z moich znajomych powiedział mi, że można również zsynchronizować połączenia telefoniczne i używać ich tak jak robimy to na Maku. Dlatego mogę z całą stanowczością stwierdzić, że praktycznie większość funkcji, z których słynie Apple, da się przenieść 1 do 1 na Androida.

Jednak nie ma róży bez kolców i by przenieść cały nasz workflow z platformy Apple na Androida, musimy użyć do tego kilkunastu różnych programów i wydać całkiem pokaźną sumkę. By nie być gołosłownym, podam Wam parę przykładów aplikacji, bez których nie potrafiłabym się obejść używając zielonego robocika:

  • Dropbox – przenoszenie danych, synchronizacja plików (odpowiednik iCloud) – 19,99 euro miesięcznie;
  • Pushbullet – synchronizacja SMS, kopiuj/wklej, powiadomienia – 4,99 $ miesięcznie;
  • Zdjęcia Google – synchronizacja zdjęć z chmurą, 100 GB – 8,99 zł miesięcznie.

Oczywiście koszty znacznie idą w górę, jeśli weźmiemy pod uwagę brak niektórych aplikacji w sklepie Google Play i chęć znalezienia ich odpowiedników. Przykładowo: na iOS używam moim zdaniem najlepszej aplikacji do zarządzania zadaniami – Things 3. Jej brak na Androidzie zmusił mnie do używania (drugiej w mojej prywatnej liście świetnych aplikacji) programu Nozbe, za który niestety muszę uiszczać opłaty miesięczne lub roczne.

Jednak nie koszty są tutaj najważniejsze, czy nawet efekt końcowy, bo w praktyce niewiele będzie się on różnił do tego, który znamy z platformy Apple. Oczywiście zmiana przyzwyczajeń nastręczy nam z pewnością wielu frustrujących rozczarowań, lecz najważniejsze jest to, jak uzyskamy ten sam efekt. Apple przyzwyczaiło mnie do tego, że wszystkie z tych usług oferuje mi wewnątrz swojej platformy. Na Androidzie muszę używać do tego wielu różnych aplikacji, które nie zawsze działają tak jak powinny. Dodatkową kwestią jest moje bezpieczeństwo. Przykładowo – kto będzie pamiętał, aby w aplikacji Pushbullet na Androidzie włączyć szyfrowanie danych?

Podsumowanie

Wprawdzie efekt końcowy połączenia Androida z Makiem jest bardzo podobny do tego, który dobrze znamy z platformy iOS, to przenigdy nie porzuciłbym iPhone’a na rzecz Samsunga. Jeśli miałbym brać pod uwagę tylko ten aspekt, pozostałbym z tym urządzeniem, z którego korzystam na co dzień, czyli z iPhonem 8 Plus. Bo wydaję mi się, że jestem już na takim etapie życiowym, w którym poszukuję sprawdzonych rozwiązań, którym nie muszę poświęcać zbyt wiele uwagi.

Podejrzewam, że bardzo dobrze zrozumieją mnie osoby, dla których każda zaoszczędzona godzina jest na wagę złota. Spróbujcie w mój piętnastogodzinny grafik codziennych zajęć, wcisnąć jeszcze kilka chwil, które będę musiał poświęcić na obsługę Androida.

Przeczytaj też: AirMessage – wiadomości iMessage na Androidzie

Android i iOS – różnice w filozofii

Dopiero w tym miejscu zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Ponieważ to, co reprezentują sobą dwie opisywane przeze mnie firmy, różnią się od siebie diametralnie. Chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, że Apple w szczególności stawia na bezpieczeństwo naszych danych i łatwość obsługi. Android zaś daje nam więcej wolności, ale odbywa się to kosztem naszego bezpieczeństwa i wygody użytkowania. Dlatego początkowe założenia obu firm mają tak wielki rozdźwięk w efekcie końcowym.

Android

W pierwszym tygodniu użytkowaniu Androida nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że w niektórych sytuacjach przypomina on bardziej okrojony system operacyjny z pełnoprawnych komputerów niż system mobilny. Za taki stan rzeczy w głównej mierze odpowiedzialny jest Samsung i jego nakładka systemowa Samsung Experience. Jednym z jej ciekawszych usprawnień jest mobilny schowek, który przechowuje w pamięci wszystko, co skopiujemy. Przypomina on bardzo dobrze znany mi program Paste lub jedną z funkcji Alfreda dostępnych na Maka. Kolejnym ciekawym pomysłem jest możliwość transformacji aplikacji do formy okienka, które pozostaje zawsze na wierzchu ekranu.

Bardzo przydatną rzeczą okazała się również możliwość zminimalizowania aplikacji do formy dymka, który umożliwia nam szybszy dostęp do niektórych programów. Jednak to, co mnie na prawdę zszokowało, to większa kontrola aplikacji pracujących w tle – mogę na przykład wskazać program, który zawsze będzie pracować w tle i nigdy nie zostanie zamrożony.

Różnic pomiędzy tym, na co pozwala Android, a iOS nie, jest tak wiele, że można by tak wymieniać w nieskończoność. Chociażby NFC, którego w iPhone używamy tylko do parowania słuchawek Bluetooth i płacenia poprzez Apple Pay, w Androidzie można zaprząc do zupełnie innych zadań.

Kolejna ciekawostką jest różnica w podejściu do tak dobrze znanej nam technologi Bluetooth. Chociaż obydwie firmy korzystają w tegorocznych modelach z identycznego standardu Bluetooth 5.0, u Samsunga mamy możliwość przesyłu dźwięku do dwóch różnych odbiorników jednocześnie. Oczywiście przed włączeniem tej funkcji otrzymujemy informację, że dźwięk może ulec nieznacznemu pogorszeniu, ale szczerze mówiąc nie udało mi się tego doświadczyć.

Ostatnia funkcja, na którą chciałbym zwrócić waszą szczególną uwagę, pozwala na duplikowanie aplikacji takich jak Facebook czy Messenger. Jeśli korzystacie z wielu kont w tych serwisach, z pewnością przypadnie Wam ona do gustu.

iOS

Choć Apple wydaję się tu być na straconej pozycji, to jest pewien aspekt, który przyćmiewa tą całą mityczną otwartość Androida. Oczywiście jest to bezpieczeństwo i poszanowanie naszej prywatności. Jeśli przyjrzycie się zielonemu robocikowi z bliska i zaczniemy dociekać jak to wszystko jest pod spodem realizowane, z pewnością złapiecie się za głowę i powiecie – what the fuck?!

Dobrym przykładem jest tutaj rozpoznawanie zdjęć, które dostępne jest na obu platformach. Google skanuje wszystkie nasze fotografie za pomocą swoich serwerów oraz sztucznej inteligencji. Apple zaś robi to lokalnie na naszych urządzeniach za pomocą naszego procesora. Jeśli ciągle nie rozumiecie, o co tak naprawdę mi chodzi i dlaczego czepiam się Androida, to pragnę przypomnieć, że Google jest największą agencją reklamową świata. Teraz zastanówcie się, do czego może wykorzystywać Wasze dane osobiste.

Ale odstawmy na bok wszystkie moje paranoje i skupmy się na zaletach iOS, bo przecież tak naprawdę nikt mnie nie zmusza, by korzystać z jakiejkolwiek aplikacji od Google.

Pierwszą rzeczą, która przychodzi mi do głowy i uważam, że mogłaby z powodzeniem odbić piłeczkę w stronę Androida jest funkcja 3D Touch. Choć ta technologia dostępna jest już w niektórych telefonach z zielonym robocikiem, to jeszcze nigdzie nie została tak dobrze wykorzystana jak na platformie Apple. Choć przed przesiadką na Androida wydawało mi się, że będę w stanie się bez niej obejść, dziś wiem, że jest to prawie niemożliwe.

Kolejną rzeczą, której próżno szukać na Androidzie jest komunikator iMessage, którym możemy przesłać dosłownie wszystko.

Podsumowanie

Mógłbym podawać Wam nieskończenie wiele przykładów, w których stwierdzałbym, że jeden system jest lepszy od drugiego, ale zaczynam dochodzić do wniosku, że nie ma to większego sensu. Ponieważ Android i iOS pod względem funkcjonalności są już tak bardzo zbliżone do siebie, że po prostu szkoda mojego i Waszego czasu na takie rozważania.

W głównej mierze Wasz i mój wybór będzie opierał się na własnych przyzwyczajeniach i przekonaniach. Androida wybierzmy, jeśli będziemy chcieli telefon spersonalizować bardziej pod indywidualne potrzeby. Apple zaś przypadnie do gustu osobom, które cenią sobie łatwość obsługi i większe bezpieczeństwo. Jeśli koniecznie chcielibyście usłyszeć ode mnie, po której ze stron opowiadam się tym razem, to z ręką na sercu powiem Wam, że nie mam pojęcia.

Moje przemyślenia

Przyznam się bez bicia, że podczas mojego testu nachodziły mnie mimowolne myśli, żeby przenieść się (przynajmniej na jakiś czas) na platformę Google’a. Jednak po powrocie do sytemu iOS i ponad dwóch tygodniach przemyśleń postanowiłem nie brnąć w to dalej. Powodów było kilka, ale jest jeden, który góruje na wszystkimi innymi – mam na myśli to, że Apple ma pod swoją kontrolą hardware jak i software.

Wydawać by się mogło, że nie ma to praktycznie żadnego znaczenia, ale w gruncie rzeczy daje to firmie Cupertino ogromną przewagę nad konkurencją, która z czasem będzie się tylko powiększać. Dopóki się to nie zmieni, takie firmy jak Samsung mogą zapomnieć o wdrażaniu innowacji na masową skalę.

Poprzednie teksty z cyklu „Testujemy Androida”:

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Dawid Olczak

Dawid Olczak

Użytkownik sprzętu z nadgryzionym jabłkiem od 2010 roku. Miłośnik dobrej muzyki i książek fantasy, wieczny optymista od dziewięciu lat nieprzerwanie podróżujący po kraju.
Dawid Olczak

Latest posts by Dawid Olczak (see all)

Link to our Facebook Page
Link to our Rss Page
Link to our Twitter Page
Link to our Youtube Page
  • Krzysztof

    Czemu cały czas chwalimy Apple za bezpieczeństwo? Notują jedną wpadkę za drugą w tym temacie, a my cały czas nasmiewamy się z androida. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Od miesiąca mam iPhone X, system aktualizowany co tydzień, bugi, zawiechy. Czasem mam już dość wszystkich zachwalajacych Apple w pewnych dziedzinach, kiedy oni akurat zaliczają tak duże wpadki.

    • Szymon Siębor

      Trzeba sobie zadać przede wszystkim pytanie. Przed kim chcemy się chronić?

      • Tomek Czech

        Jak się dowiesz, to już będzie za późno 😉

    • Tomek Czech

      Po pierwsze, w iOS do tej pory nie było poważnych luk bezpieczeństwa (FBI coś o tym wie). PO drugie, bugi zdarzają się w każdym oprogramowaniu, różnica jest taka, że Apple je błyskawicznie naprawia, a Android albo wcale, albo po bardzo długim czasie i to i tak nie dla wszystkich urządzeń.

      • Paveu

        Feature z kalkulatora (dodawanie 1+2+3) jest już poprawiony?

        • Jumperone

          tak

      • Krzysztof

        Ja wiem Tomku. Tylko nadal gloryfikuje się u nas Apple i iOS, a imo Android z nakładka Samsunga moim zdaniem przegania nas w wielu aspektach. A najbardziej jestem wściekły na Apple za brak możliwości możliwości robienia zdjęć w innym formacie, na note8 wyglądają one obłędnie.

  • n8n8n8n

    Haha no tak, portal poświęcony apple i fanboy apple, na pewno porównanie będzie bardzo obiektywne 😀

    Edit: no i wcale się nie pomyliłem, wszystko sprowadza się do gloryfikowania naprawdę niewielu zalet ios względem Androida – bezpieczeństwo. Jak ktoś jest kretynem, to i na ios będzie miał malware i wirusy. Android jest skierowany do osób MYŚLĄCYCH logicznie, z wyobraźnią, które chcą korzystać ze swoich urządzeń, a nie tych, które chcą być wykorzystywane i dojone przez apple.

    Pozdraeiam i życzę trochę szarych komórek przy wyborzez ios/Android.

    • zanskar

      Otóż to, również życzę używania szarych komórek i polecam się zastanowić w jaki sposób Google zarabia na Androidzie a jak zarabia Apple na iPhonach i kto tu jest lub dopiero będzie dojony…

      • n8n8n8n

        No i tu padłeś na plecy 🙂 ja wiem dobrze jak Google zarabia na Androidzie, a ty widocznie nie, a wiesz czemu? Bo jesteś ślepym iDiotą. Pozdro

        • Allmer

          Apple nie bez powodów zdobył sympatie z całego świata: przedstawicieli wolnych zawodów, dziennikarzy, pisarzy, muzyków, filmowców, fotografów, wszelakich artystów, sportowców, architektów, biznesmenów, polityków, ludzi sukcesu, itd. Jego wizytówką są 3 produkty: komputery, tablety i telefony. Nie przekonał tylko większości informatyków i oczywiście zwykłych hejterów. Często mają oni problem z interpretacją tekstów, brakuje im merytoryki, co zasłaniają opryskliwymi uwagami. Nic dziwnego. Niski poziom nigdy nie będzie kojarzony z produktami z nadgryzionym jabłkiem.

          • n8n8n8n

            Kolejny bajkopisarz hahaha, wierz w co chcesz, apple od jakiegoś czasu udowadnia swój „wysoki poziom” 😀 ale ty myśl, że spluje w twarz to deszcz i łykaj co ten rak w postaci nadgryziinego jabłka ci wciska 😉

          • Allmer

            Posiadanie produktów od Apple nie robi z nikogo kogoś lepszego, choć tak się składa, że Ci którym się powodzi doceniają jakość Apple. Przecież to tylko rzeczy, a niestety wielu ludzi podchodzi do nich zbyt emocjonalne. Test jest ciekawy, oba telefony świetne. Wynik remisowy, więc autor postanowił zachować stan rzeczy z przed porównania.

          • n8n8n8n

            Oczerniając konkur… tfu! Note 8 nie ma konkurencji. Oceniając lepszy model na równi z kompletnie nic nie wnoszącym iphonem. O przepraszam, zapomniałem o KRADZIONYCH emojis.

          • daszek

            Hehe Mistrz cietej riposty. Granicą nie jest hejterstwo tylko ilość dudków z jakich goli Apple kupujących baranków. Apple jest mistrzem marketingu, produkują 3 produkty. Zwyczajnie mają łatwiej przy ich synchronizacji. Android to wiele produktów wielu producentów i raczej trzeba patrzeć na to przez pryzmat producenta a nie systemu. Samsung mimo że robi świetne telefony, dużo lepsze od Apple, to jednak ciągle jest w tyle z dostępem do chmury na przykład, nie ma w ofercie aplikacji do synchro z pecetem, tu wybitnym przykładem nieudolności Samsunga jest aplikacja Notes w note8.
            Itd itp. można pisać i pisać

          • Allmer

            Mi osobiście bardzo podoba się filozofia Apple. Zamknięty system i optymalizacja zapewniają bezpieczeństwo, ale i maksymalne wykorzystanie komponentów. Dzięki temu każdy cenny minerał wydobyty z ziemi jest odpowiednio zagospodarowany. Apple robi urządzenia na lata, Android czy Windows jest systemem który jest stosunkowo częściej wymieniany. Ilość minerałów jest ograniczona i nie odnawiają się one w wystarczającym tempie. Dochodzą też wszystkie inne koszty produkcji które powodują zanieczyszczenie środowiska i ludzkie cierpienie. Porównując urządzenia o tych samym podzespołach bazowych Apple robi 30-50 % sprawniejsze i szybsze urządzenia. Lepiej zrobić coś raz, a dobrze. Proszę prześledzić stosunek ilości nowych komputerów do używanych dla obu systemów. Różnica jest porażająca. Strategia obrana przez Win i Android nas wyniszcza. Byle sprzedać nowe. Rynek pokazuje, że świat to zrozumiał i dzięki temu Apple stało się największą firmą na świecie.

          • Allmer

            Zobrazuję to na swoim przykładzie. W lipcu kupiłem Maca za 12 tys. netto. Najbardziej wymagającą czynnością jaką robie jest edycja wideo. Aktualnie pracuję przy 4k, które z dużą swobodą mogę montować. Kiedy np. za 4-5 lat nabędę kamerę nagrywającą w 5k lub 6k również płynnie będę mógł tworzyć materiały w tej rozdzielczości. Mac w mojej konfiguracji pozwala nawet na w miarę normalne obrabianie materiałów w 8k. Dzieje się tak dzięki maksymalizacji wydajności podzespołów i optymalizacji programu. Komputer ten będę posiadał przez wiele lat, załóżmy, że 6-8. Mam kolegę który jest zwolennikiem PC i też zajmuję się filmami. Wymienia on komputer co 2-3 lata kupując najlepszy w danym czasie w cenie ok. 3-4 tys. netto. Zapewnia mu on podobną jakość pracy jaką mam ja przez te wszystkie lata. Patrząc perspektywicznie na przyszłość która droga jest właściwa? Weź pod uwagę mój wcześniejszy tekst na temat środowiska i ludzi. Komputer od Apple ma o wiele większą żywotność. Po kilku latach PC traci procentowo nawet dwa razy więcej niż np. Mac. Pomimo tego rynek używanych PC jest stosunkowo mały w relacji do używanych komputerów od Apple. Z telefonami jest podobnie, choć różnica jest już trochę mniejsza. Trzeba też przyznać, że Android się rozwinął i jest coraz bardziej dopracowanym systemem.

        • zanskar

          Skoro nie masz nic lepszego do powiedzenia poza obelgami to szkoda mojego czasu na dyskusje z tobą. Idź sobie pluć gdzie indziej, tu chyba nikogo nie bawi czytanie takich marnych hejtów.

    • Dojony przez Apple? Na Twoim miejscu mocno bym się zastanowił nad tym co napisałeś.. Ponieważ firmie z Cupertino nie zależy na na moich danych a Google’owi już tak.

      • n8n8n8n

        Panie iDiota, wierz pan w te bajeczki 😀 skaner twarzy – myślisz, że czemu to służy? 😀 applowi zależy tylko na pieniądzach, gadasz takie głupoty, jakbyś miał z 6 lat 🙂 w świętego mikołaja też wierzysz?

    • Tomk

      A ty kogo tu udajesz, mam oba systemy od zawsze i daleko mi do fanboja, ale wole ios. Dojenie ? A Samsung i jego aktualizacje Note 8 nawet nie ma Oreo, za 4300 to nie dojenie, do niedawna poprawki bezpieczeństwa z sierpnia. Android dla ludzi myślących? haha , nawet kilkudziesięcioletniej osobie operator wciska zawsze Androida i na pewno to jest kumata osoba w sprawie systemu.

  • Paveu

    Na artykuł trafiłem przypadkiem, podpowiedziało mi go Google Now. Jest to moja pierwsza wizyta na tej stronie. I o ile pierwsza część mi się podobała, tak później były zgrzyty…

    1. Część „Synchronizacja z Makiem”.
    Linkujesz 2 artykuły, otwieram je w tle, chcę już przeczytać – nie mogę, otwiera się okno logowania… Coś takiego zdecydowanie zniechęca.

    2. Dalej część „Synchronizacja…”
    Aplikacje, które wymieniłeś.
    Dropbox – po co za niego płacić, skoro jest świetna Mega z 50gb za darmo? Aplikacje androidowa, webowa i makowa działają naprawdę świetnie. Na potrzebne pliki, wyłączając dokumenty w docx, w zupełności wystarcza. A wszelkie dokumenty na komputerze tworzę w Dokumentach Google w przeglądarce, trzymam je na Dysku Google. I tutaj niespodzianka – zapisane w docx nie zajmują nawet 1 bita miejsca.
    Zdjęcia Google – w jakiej rozdzielczości robisz, Autorze, zdjęcia, że potrzebujesz płacić za miejsce? Do 16mpx zdjęcia, podobnie jak dokumenty w docx, nie zajmują miejsca w Chmurze Google. A o ile mnie pamięć nie myli, to Note 8 ma aparat 12mpx… Czasami warto dowiedzieć się, jak coś działa zanim zacznie się płacić i pisać o tym…
    Z Pushbulletem się zgodzę, jednak jest warty ceny.

    3. Odniosę się jeszcze do rozdziału „iOS” z „Różnic”.
    Kradzież zdjęć celebrytek z iCloud.
    Raport z 2015 roku. 38% aplikacji na Androida posiada luki. Na iOS było to… 40%.
    To jest to bezpieczeństwo? Czy może it’s a feature?
    No i czytałeś Android Security 2016 Year In Review (raport jest publikowany w marcu lub kwietniu, więc na rok 2017 musimy jeszcze poczekać)? Wątpię…

    4. iMessage.
    Níe gloryfikowałbym go tak, bo jednak działa tylko w ekosystemie Apple’a. A to przesyłanie „dosłownie wszystkiego” w Androidzie robi się… mailem.

    Podsumowując mój wywód.
    O ile początek felietonu/artykułu jest naprawdę okej, tak później… Ja rozumiem, że to są osobiste przemyślenia autora, jednak wychodzi ewidentne podnoszenie rangi iOSa, doszukiwanie się w Androidzie minusów na siłę i przyjemność z czytania spada prawie do zera. Wątpię, że jeszcze kiedyś Was odwiedzę…

    Z żołnierskim pozdrowieniem!
    Paweł.

    • zanskar

      Taaa, bo przyjemność z czytania jest tylko wtedy, gdy tekst nie sprawia dyskomfortu czytającemu prezentowaniem odmiennych opinii od jego własnych 🙂

      • Paveu

        Nie, nie. Napisałem, że początek mi się podobał. Jednak kiedy głównym argumentem za Apple stało się bezpieczeństwo i iMessage, to… No sorry, taki moloch a nie ma nic lepszego do zaoferowania?

        • zanskar

          Autor wspomina, że aktualnie systemy operacyjne oferują bardzo zbliżone możliwości i jest to kwestia wyboru użytkownika który z nich woli. Równie dobrze można by zarzucić Androidowi, że jedyne co ma do zaoferowania to otwartość i większa elastyczność niż iOS 🙂 Dobrze, że jest wybór, Android cały czas się rozwija i nie ma już takiej przepaści jakościowej między systemami jak kilka lat temu. Dla konsumentów to dobrze, a wojny zostawmy fanbojom 🙂

    • 1 Synchronizacja z Makiem
      Mój błąd.. wstawiłem złe linki, w przyszłości się to nie powtórzy.
      2 Synchronizacja
      Ciężko mi jest porównać „Mega” do „Dropbox” ponieważ używałem go lata temu. Wydaje mi się jednak, że Dropbox Pro przewyższa go funkcjonalnością. Co do zdjęć Google to musisz wiedzieć, że zdjęcia przechowywane w darmowej wersji są kompresowane! Dlatego uważam, że warto jest korzystać z wersji płatnej.
      3 Bezpieczeństwo
      Zgadzam się, że całkowicie zielony użytkownik któregokolwiek systemu, może napytać sobie biedy. Jednak Android i jego otwartość w niektórych przypadkach, może znacząco zwiększyć to ryzyko.
      4 iMessage
      Poważnie? Na Androidzie dalej wszystko wysyła się przez e-mail?

      Pozdrawiam 🙂

      • Paveu

        1. Później sprawdzę, czy jest już poprawione.
        2. Lata temu a teraz to różnica. Nie można zakwalifikować czegoś jako minusa dlatego, że zna się jedno rozwiązanie i nie sprawdzi innych 😉
        Co do zdjęć. Tak, są kompresowane, ale… Najważniejsze z nich przecież wywołujemy. Chmury mogą zawieść. Nie wierzę, że tego nie robisz. Dalej. Kompresja kompresją, ale mimo to nie widać większej różnicy przy oglądaniu ich nawet na dużym telewizorze. No chyba, że powiększamy je do absurdalnych rozmiarów, żeby zobaczyć godzinę na zegarku przechodnia 50m od nas 😉
        3. Nie może. Mało doświadczony użytkownik nie zainstaluje aplikacji inaczej niż ze Sklepu Google. Widzę to po ludziach, z którymi mam na codzienne kontakt (a są to naprawdę dziesiątki, jeśli nie setki osób). A jeśli upierasz się przy swoim, to podaj jakiś oficjalny raport mówiący o tym, co piszesz 😉
        4. Wyślij mi przez iMessage plik rar. Dodam, że nie mam nic od Apple. Czy może jednak użyjesz do tego maila?

      • daszek

        2. Zdjęcia Google w wersji free są kompresowane jeśli są przesyłane pow. ustalonych rozmiarów. Te od #note8 z tego co zauważyłem nie sa, a z Pixela nie ma limitów.

  • Mikolaj

    Zgadzam się z autorem tekstu, obecnie nie ma istotnych funkcjonalnych różnic między iOS i Android; w zasadzie w każdym systemie można uzyskać takie same lub podobne funkcjonalności, takie same lub podobne aplikacje itd. Jeżeli w ogóle są jakieś różnice to na korzyść Androida, który pozwala na więcej niż iOS.

    Kluczowe jest zdanie na końcu tekstu „Apple ma pod swoją kontrolą hardware jak i software”; to jest fundamentalna różnica, która powoduje że iOS zawsze będzie bardziej efektywny niż Android, będzie potrzebował mniej zasobów do płynnego działania, dłużej działał na baterii, będzie szybciej aktualizowany i bezpieczniejszy. Apple też ma swoje wtopy i wpadki, ale bez dwóch zdań kontrolując urządzenia i system będzie szybciej (co nie oznacza, że zadowalająco szybko) rozwiązywał każdy problem i dłużej wspierał swoje urządzenia.

    Ograniczeń cyklu produkcyjnego Androida, dostosowania do do wielu przeróżnych urządzeń, adaptowania go przez producentów nie da się przeskoczyć.

    Ostateczny wybór obecnie to dla mnie kwestia subiektywna na zasadzie, co bardziej się podoba, bo funkcjonalnie w każdym systemie można uzyskać mniej więcej to samo i liczy się to, w czym jest mi bardziej przyjemnie pracować albo w jakim systemie mam pozostałe urządzenia typu laptop, tablet itd.

Previous post:

Next post: