th

Xtorm Rover i Voyager – powerbanki dla wymagających (recenzja)

Większość urządzeń i gadżetów elektronicznych, których bardzo intensywnie używam na co dzień, w pracy i poza nią, zostało wyposażonych w naprawdę dobre jakościowo akumulatory, o których trudno powiedzieć cokolwiek złego. MacBook Pro 13″, iPad Pro 11″ czy iPhone XS Max zapewniają niezwykle długi czas pracy na baterii. Jednak przy dużym obciążeniu, podczas wielogodzinnej pracy (często poza biurem) nawet one nie są w stanie dotrwać do końca dnia na jednym ładowaniu.

Dlatego już bardzo dawno temu zacząłem poszukiwania powerbanku, który będzie w stanie zapewnić mi nieprzerwaną, wielogodzinną pracę bez konieczności szukania gniazda zasilającego oraz będzie wyposażony w najnowsze technologie.

Czy go znalazłem? Na to pytanie odpowie recenzja dwóch powerbanków firmy Xtorm, którą dla Was przygotowałem.

Poznajcie szalone powerbanki Xtorm Rover i Xtorm Voyager zaprojektowane z myślą o MacBookach, iPadach oraz innych urządzeniach wyposażonych w złącze USB–C.

Co powinien mieć naprawdę dobry powerbank?

Wybór odpowiedniego powerbanku, który będzie odpowiedzialny za ładowanie wszystkich naszych urządzeń mobilnych to tylko pozornie łatwe zadanie. Bez odpowiedniej wiedzy i poświęcenia ogromnej ilości czasu na poszukiwania, można tylko zmarnować pieniądze i przy okazji nabawić się nerwicy. Oczywiście, gdy naszym priorytetem jest ładowanie tylko telefonu, to wybór jest w miarę prosty. Jednak gdy w grę wchodzi ładowanie MacBooka, iPada, przenośnej konsoli i iPhone’a, sprawy komplikują się znacznie bardziej.

Dlatego podczas poszukiwań tego jednego, jedynego urządzenia, z którego będę naprawdę zadowolony, postanowiłem rozpisać listę priorytetów, na których najbardziej mi zależy, i których będę się trzymał choćby nie wiem co:

  • urządzenie musi obsługiwać technologię Pass-Through, która pozwala na jednoczesne ładowanie powerbanku oraz podłączonych do nich urządzeń;
  • powerbank powinien potrafić naładować się po podłączeniu pod dowolny przewód USB-C (uwierzcie mi na słowo – nie każdy powerbank jest to w stanie to zaoferować);
  • urządzenie musi posiadać akumulator o pojemności większej niż 20000 mAh;
  • moc wejściowa i wyjściowa powerbanku nie może być mniejsza niż 45W (z uwagi na fakt, że często ładuję MacBooka i iPhone’a jednocześnie);
  • urządzenie musi obsługiwać technologię PD (Power Delivery), która zapewnia szybkie ładowanie powerbanku i podłączonych do niego urządzeń;
  • powerbank musi posiadać wbudowane przewody lub miejsce, w którym można je schować – nie ma nic gorszego, niż plątanina przewodów w torbie czy plecaku;
  • urządzenie musi być w stanie bez problemu naładować AirPods 1. lub 2. generacji oraz wersję Pro (nie każdy powerbank nam na to pozwoli);
  • urządzenie musi być dobrze wykonane (ładny dizajn to też spory plus, ale nie jest to konieczność).

Lista moich wymagań jest dość długa, ale dotyczy ważnych dla mnie aspektów urządzenia, na których bardzo mi zależy. Dodam tylko, że pominąłem na niej kilka pomniejszych rzeczy, jak chociażby certyfikat MFi czy automatyczne rozpoczęcie ładowania po wpięciu przewodu do złącza USB-C, które, choć nie kluczowe,  ostatecznie też są dość istotne.

To wszystko skierowało moją uwagę na powerbanki Xtorm z serii XB3, stworzone z myślą o szybkim i bezpiecznym ładowaniu urządzeń mobilnych z dużymi akumulatorami, z MacBookami Pro na czele.

Xtorm Rover i Voyager

Powerbanki Rover i Voyager zaprojektowane przez Xtorm pod wieloma względami posiadają tożsame funkcje i są również bardzo do sobie podobne wizualnie. Jednak moc oraz pojemność ogniw, które drzemią w tych urządzeniach jest inna, więc ich ostateczne przeznaczenie może być inne niż początkowo może nam się wydawać.

Wykonanie – to może zrobić wrażenie!

Z biegiem czasu przyzwyczailiśmy się do powerbanków, których obudowy są wykonane z aluminium lub plastiku. Oczywiście takie rozwiązania mają swoje wady i zalety – aluminium jest wytrzymałe, ale i ciężkie, natomiast plastik jest lekki, ale łatwo go uszkodzić. Dlatego firma Xtorm postanowiła zaprojektować urządzenie trochę inaczej niż wszyscy – co prawda po bokach urządzenia znajdziemy (przyjemny w dotyku) plastik, ale górna i dolna część jest pokryta dobrej jakości twardą gumą. Takie połączenie materiałów sprawia, że urządzenie jest w miarę lekkie, a jednocześnie nie traci przy tym na wytrzymałości.

Na jednej z bocznych ścianek znajdziemy duży przycisk służący do aktywacji wyświetlacza LED, za pomocą którego możemy sprawdzić poziom naładowania urządzenia. Swoją drogą, wskaźnik LED moim zdaniem został zaprojektowany wprost genialnie – całe urządzenie dzięki temu detalowi nabiera charakteru.

Kolejna rzecz, która rzuca się od razu w oczy to fakt, że powerbanki posiadają wyżłobienie, w którym znajdują się dwa przewody.

Tutaj chciałbym się zatrzymać na chwilkę, gdyż warto wiedzieć, że zależnie od wersji, jaką wybierzemy, wbudowane przewody mogą występować w różnych konfiguracjach: 2x USB-C lub 1x USB-C i 1x Lightning. To, co również bardzo istotne to fakt, że przewody zostały wykonane naprawdę starannie i sprawiają wrażenie, iż mogą znieść bardzo wiele. Cieszy także informacja, że przewód USB-C na Lightning posiada certyfikat MFi.

Podsumowując wykonanie – pod względem wizualnym i technicznym określam je jako bardzo dobre, czy nawet celujące, a uwierzcie mi, że nie łatwo mnie zadowolić pod tym względem. Mogę jedynie przyczepić się do tego, że wbudowanych przewodów jest zbyt mało – można by dołożyć jeszcze jeden przewód USB-A na USB-C lub Lightning (jest na to miejsce).

To co lubię najbardziej – moc możliwości

W tej części mojej recenzji będzie z pewnością najwięcej rozbieżności pomiędzy powerbankami Rover i Voyager. Wprawdzie obydwa urządzenia posiadają cztery złącza (2x USB-A i 2x USB-C), lecz odróżnia je od siebie ich moc wejściowa oraz wyjściowa, a także pojemność ogniwa.

Voyager jest najmocniejszym powerbankiem z całej serii produktów marki Xtorm – posiada aż 26000 mAh. Moc złącza USB-C PD również jest największa i dochodzi aż do 60 W na złączu głównym, a na złączu dodatkowym możemy liczyć na 15 W. Pozostałe dwa porty USB-A obsługują standard szybkiego ładowania Quick Charge 3.0, co również jest bardzo istotną informacją.

Powerbank Rover posiada ogniwa o pojemności 20000 mAh, a główne złącze USB-C PD jest w stanie zagwarantować nam moc 45 W. Pozostałe złącza oferują takie same parametry, jak model Voyager.

Kolejną istotną informacją jest fakt, że opisywane powerbanki możemy naładować dowolnym przewodem USB-C, łącznie z tymi dołączanymi do MacBooków czy iPadów Pro. Niestety nie jest to normą – część powerbanków obecnych na rynku nie działa z kablami USB-C niektórych producentów, w tym m.in. z oryginalnymi przewodami od Apple. Na szczęście w przypadku powerbanków Xtorm nie mamy takiego problemu.

Urządzenia obsługują również technologię Pass-Through, więc sam powerbank oraz podłączone do niego urządzenia mogą być ładowane w tym samym czasie. Jest to szczególnie ważne dla osób, które dużo podróżują, gdyż pomoże im to znacznie ograniczyć ilość zabieranych z sobą przewodów i ładowarek.

Nie zapomniałem także o sprawdzeniu, jak sprawuje się ładowanie słuchawek AirPods (zarówno 1. i 2. generacji, jak i modelu PRO) – ładowanie działa idealne. Powerbanki nie mają problemu z wykryciem, że podłączane jest do niego urządzenie, które ma niski pobór mocy.

Istotną kwestią, na którą trzeba zwracać szczególną uwagę przy wyborze potężnych powerbanków, do których podłączamy urządzenia warte 10 tys. czy nawet 20 tys zł, to kwestia bezpieczeństwa. Firma Xtorm szczyci się tutaj, że projektując wszystkie swoje urządzenia zadbała o bezpieczeństwo zarówno sprzętów, jak i użytkowników. Każdy produkt Xtorm jest zabezpieczony przed przeładowaniem i przegrzaniem. Powerbanki posiadają układ automatycznego zarządzania energią, który dostosowuje prędkość ładowania do podłączonych urządzeń. Xtorm montuje specjalny chip APM, który zabezpiecza przed przeładowaniem i przegrzaniem zarówno baterię powerbanku, jak i ładowanego urządzenia. Dowodem tego, jak bardzo producent jest pewien stworzonych przez siebie urządzeń niech będzie fakt, że bezpłatnie można wydłużyć gwarancję powerbanków aż o rok – czyli łącznie mamy aż trzy lata gwarancji.

Obydwa powerbanki spełniły moje oczekiwania z nawiązką, więc bez wahania można polecić je bardzo wymagającym osobom, które oczekują od powerbanku czegoś więcej, niż tylko szybkiego podładowania smartfona.

To, czego brakuje w recenzowanych przeze mnie powerbankach Xtorm, to obsługa ładowania bezprzewodowego. Nie powiem, że osobiście jakoś bardzo by mi się to przydało w życiu codziennym, ale niektórym z Was z pewnością tak.

Dlaczego duża moc powerbanka jest dla mnie tak istotna?

Powodów oczywiście jest bardzo wiele, ale jednym z najważniejszych z nich nie jest dla mnie jak najszybsze ładowanie podłączonych do powerbanku urządzeń, lecz jak najszybsze naładowanie samego powerbanku. Wyobraźcie sobie, jak długo będzie ładował się powerbank o pojemności prawie 30000 mAh bez wsparcia dla technologii Power Delivery – mogłoby to trwać nawet 8 godzin. Tymczasem Powerbank Xtorm Voyager o pojemności 26000 mAh i mocy wejściowej 60 W ładuje się od 0 do 100% w nieco ponad 3 godziny.

Warto również pamiętać, że duża moc (45 W czy 60 W) jest niezwykle istotna przy ładowaniu MacBooków, zwłaszcza Pro.

Trochę danych technicznych

Xtorm Voyager 26000 60 W

  • Pojemność baterii: 26000 mAh
  • Typ baterii: litowo-jonowa
  • Wejście: USB-C PD 60 W
  • Wyjście: 1x USB-C 60 W, 1x USB-C 15 W ( 5V/3A) , 2x USB Quick Charge 3.0 18 W
  • Wymiary: 179 x 92 x 23 mm
  • Waga: 512 g

Xtorm Rover 20000 45 W

  • Pojemność baterii: 20000 mAh
  • Typ baterii: litowo-jonowa
  • Wejście: USB-C PD 45 W
  • Wyjście: 1x USB-C 45 W, 1x USB-C 15 W ( 5V/3A) , 1x USB Quick Charge 3.0 18 W
  • Wymiary: 160 x 87 x 23 mm
  • Waga: 415 g

Podsumowując

Powerbank Rover świetnie nada się dla osób, które na co dzień pracują na iPadzie oraz iPhonie i od czasu do czasu potrzebują naładować Apple Watcha, AirPodsy czy konsolę do gier.

Przy poważniejszych zastosowaniach, jak chociażby praca na MacBooku, 60-watowy powerbank Voyager sprawdzi się znacznie lepiej. Istotna również jest dla mnie pojemność samego urządzenia – 26000 mAh to – jak mówi mój syn – „nie w kij dmuchał”.

Oczywiście pod uwagę wziąłem również samą wagę oraz wielkość urządzenia. Powerbank Rover jest znacznie lżejszy i mniejszy od Voyagera, więc ten pierwszy na pewno łatwiej będzie schować w lekkiej i poręcznej torbie razem z iPadem. Natomiast większy i mocniejszy Voyager bez problemu znajdzie miejsce w większej torbie z MacBookiem.

Dobra promocja

Tylko teraz wybierając powerbank Xtorm Voyager otrzymasz zupełnie za darmo zasilacz Xtorm USB-C Power Delivery o mocy aż 60W. Jest to doskonała okazja, aby zaoszczędzić naprawdę spore pieniądze, gdyż sam zasilacz kosztuję aż 259 zł. Jednak to, co najważniejsze, to fakt, że zasilacz pozwoli wykorzystać pełen potencjał drzemiący w powerbankach Xtorm. Oczywiście możemy go również wykorzystać do ładowania, np. MacBooka, iPada lub innych urządzeń, które masz w domu – wszystko zależy od naszych oczekiwań i potrzeb.

Udanych zakupów!

Xtorm Powerbank 45 W Rover 20000 | Xtorm Powerbank 60 W Voyager 26000

Xtorm Rover i Voyager – powerbanki dla wymagających (recenzja) was last modified: luty 25th, 2020 by Dawid Olczak
Disqus Comments Loading...
SHARE
Opublikowane przez
Dawid Olczak