Prawdziwa przyczyna problemu z Galaxy Note 7 – bezmyślna rywalizacja z Apple i bezsensowna „walka na specyfikacje”

by Tomek Czech on 23 stycznia 2017

Po kilku miesiącach szczegółowych testów, w które oprócz 700 pracowników Samsunga były zaangażowane trzy zewnętrzne firmy, i podczas których zbadano 200 tys. telefonów i dodatkowych 30 tys. baterii, Samsung ogłosił, że przyczyną problemu „wybuchających Galaxy Note 7” była… bateria, czyli coś, co do czego właściwie nie było wątpliwości od samego początku.

berrolia

Samsung zawalił sprawę dwa razy. Bateria, z którą dostarczane były pierwsze egzemplarze Note 7 posiadała błąd konstrukcyjny – elektrody upchane były zbyt gęsto, przez co oddzielający je materiał był bardzo cienki, co z kolei powodowało przerywanie izolacji w niektórych miejscach i zwarcia, a to doprowadzało do zapalenia się baterii lub nawet wybuchu.

Po wycofaniu tych baterii, Samsung zamówił nowe, u innego producenta, jednak pośpiech się nie opłacił – wyprodukowane naprędce baterie posiadały wadę produkcyjną, która znowu polegała na nieodpowiedniej izolacji elektrod. Stwierdzono, że w niektórych bateriach w ogóle nie użyto warstwy izolacyjnej!

Zastosowanie wadliwych baterii to jednak tylko konsekwencja prawdziwej przyczyny problemów – zbytniego pośpiechu wynikającego z chęci wprowadzenia telefonu na rynek jak najszybciej, jeszcze przed premierą iPhone’a 7 i bezsensownej „walki na specyfikacje”, której przejawem było stworzenie pojemnej, ale niebezpiecznej baterii.

Pamiętajcie o tym, narzekając, że Apple zbyt rzadko wypuszcza nowe modele Waszych ulubionych sprzętów. Firma z Cupertino na szczęście nie włącza się w niezdrową rywalizację na ilość rdzeni procesora, RAM czy mAh i zazwyczaj daje sobie czas na spokojne dopracowanie produktu i porządne przetestowanie go przed wprowadzeniem na rynek, ale nawet ona nie jest w stanie zupełnie uciec przed olbrzymią presją rynku i rosnącymi oczekiwaniami klientów, przez co zdarza się jej popełnić błędy. Najbardziej narażony jest tu iPhone, którego nowy model musi pojawić się każdego roku. Nie oczekujmy więc rewolucji i magii rok po roku, bo może się to skończyć jak w przypadku Samsunga.

Trzeba dodać, że próbując wyciągnąć wnioski z katastrofy Note’a 7, południowokoreańska firma ogłosiła, że od teraz każda bateria będzie podlegała bardzo rygorystycznemu, 8-stopniowemu procesowi kontroli. Ma to dotyczyć wszystkich urządzeń, nie tylko smartfonów.

Przy okazji Samsung zdradził, że od dnia premiery – 19 sierpnia 2016 r., do wycofania telefonu z rynku w listopadzie, sprzedało się 3 miliony sztuk Nota’a 7, czyli mniej więcej tyle, ile nowych iPhone’ów sprzedaje się pierwszego dnia po premierze.

300x300-oslo

Przeczytaj też:

Źródło: Samsung
Grafika: @iCipriani

Tomek Czech

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.
Twitter: @finicestfini
Tomek Czech

Link to our Facebook Page
Link to our Rss Page
Link to our Twitter Page
Link to our Youtube Page
  • Zbigniew Kępczyński

    Kilka iPhonów też wybuchło :p Może nie na taką skalę, ale daleko sprzętowi Apple do wizerunku bezawaryjnego.

    • 123

      Nie wiadomo też, czy nie były ładowane dynamem.

    • Tomek Czech

      Podobno to nie do uniknięcia w bateriach litowo-jonowych, ale ich zawodność to około 1/10mln, czyli może wybuchnąć jedna na 10 mln baterii. Apple sprzedało ponad miliard iPhone’ów, więc nie ma tragedii, że kilka wybuchnie lub się zapali. Samsung sprzedał zaledwie 3 mln Note’a 7, a zapaliło się/wybuchło ponad 100 egzemplarzy.

Previous post:

Next post: