Dear Apple…, czyli moja lista życzeń na 2017

by Mateusz Majewski on 5 stycznia 2017

„Polska Siri!”- to najczęściej słyszę, kiedy pytam znajomych o ich wymarzony prezent od Apple w 2017 r. 6 lat po prezentacji, Siri nie wspiera wciąż języka polskiego i, szczerze mówiąc, śmiem wątpić w szybką zmianę tego stanu rzeczy.

Dlaczego jednak zacząłem od Siri, skoro w zasadzie od zawsze dużo bardziej interesowało mnie na przykład Apple Pay? Ponieważ Apple Pay to tylko usługa i jak masa innych pojedyncza i jednopostaciowa funkcja. Siri natomiast to nieuchronna przyszłość. Przyszłość i droga, którą Apple nakreśla na każdej prezentacji już teraz. Niezależnie nawet, czy interesuje Cię w ogóle asystent głosowy, algorytmy Siri i jej możliwości, w różnych formach wykorzystywane są już w każdym urządzeniu Apple.

Bo jak przełączyć piosenkę podczas korzystania z AirPodsów? Guzikiem, pilotem?

Sukcesywnie pozbywamy się przycisków, czy kabli, następnie zastępując to inteligentnymi ekranami, technologiami i komendami Siri. Ale jak się dogadać, jeśli Polak dłużej zastanawia się nad dobrym wyrażeniem po angielsku, niż wyciąga telefon z kieszeni (a nawet torebki!). Uważam więc, że każde urządzenie sprzedawane obecnie w Polsce przez Apple możemy uznać jako niepełnowartościowe i wybrakowane, a Siri mówiąca w naszym języku to prawdziwa konieczność.

Polska Siri jest więc na czele mojej listy życzeń na 2017 r.

Poza tym znalazły się na niej:

  • Lepszy iOS 

Dla mnie to niestety dziesięcioletni już iOS stał się ostatnio największą słabością iPhone’a. To nie jest tak, że lubię narzekać. Nie chodzi też o to, że iOS mi się po prostu znudził i najchętniej poszedłbym do konkurencji. Wiem natomiast na co stać Apple i nadal widzę w tym systemie pasję, ideę i szczegóły, o które dbają najmocniej jak mogą. Jednak nic nie usprawiedliwia tego, że po włączeniu trybu oszczędzania energii muzyka pauzuje się co kilka sekund w aplikacji Wiadomości, A ekran nie chce się wybudzić, kiedy rozmawiam przez telefon.

Wiem, że iOS to system, nad którym inżynierowie pracują prawdopodobnie dniami i nocami. To wszystko wygląda naprawdę dobrze, jednak od jakiegoś czasu ktoś tam nie potrafi dopilnować błędów, a oprogramowanie funduje nam coraz więcej niespodzianek. A przecież to za niezawodność kochamy na przykład Maca.

  • iPhone SE 2

Zastanówmy się jednak, czy taka nazwa ma w ogóle sens – przecież „SE” to „special edition”. „Edycja specjalna” (w domyśle jedyna i niepowtarzalna) niezbyt pozwala na kontynuację serii i produkcje kolejnych modeli. iPhone SE to telefon oparty na konstrukcji 5s i może dlatego został w głównej mierze stworzony (podobnie jak na przykład iPhone 5C, który jest iPhonem 5 w innej obudowie). Jeśli więc Apple wypuściło SE ze względu na zbyt duże zapasy w magazynach, mało prawdopodobna wydaje się prezentacja kolejnej wersji.

Mimo wszystko, przy okazji jego sprzedaży, Apple poznaje także realny popyt i z pewnością dopasuje do niego przyszłą podaż. Niewątpliwie jednak SE przez rynek powitany został bardzo ciepło i nie zawaham się stwierdzić, że jest to obecnie najlepszy, czterocalowy smartfon na rynku.

I to właśnie jego wymiary powodują, że dla wielu osób jest to telefon naprawdę idealny. Stosunkowo niska cena, usługa ekranu jedną ręką i bardzo kompaktowe wymiary, przy niemalże hi-endowej konfiguracji, dla mnie tworzą naprawdę kuszący produkt.

  • Mac Pro

To już prawie 4 lata bez odświeżania tak pięknego i w zasadzie niezłego komputera. Obecnie jednak grupa docelowa Maca Pro, czyli bardziej wymagający użytkownicy, domaga się i wciąż czeka na uaktualnienie. Komputer, choć mocny w 2013, obecnie straszy i zniechęca na przykład Xeonem z zapomnianej już serii „Ivy Bridge”.

Idąc do sklepu Apple, jako normalny użytkownik szukam ładnego i przydatnego mi komputera, a następnie płacę. Nie przejmuję się przecież rokiem premiery, czy ilością pamięci RAM wewnątrz. Kupując sprzęt Apple jestem zawsze pewny, że pieniądze, które wydałem nie zmarnują się, a komputer działać będzie bezproblemowo kilka następnych lat. Tak było, jest i będzie. Ale nie z Makiem Pro.

Osoby kupujące ten komputer to przede wszystkim profesjonaliści znający dokładnie własne potrzeby. Gwarantuję, że żadnemu z nich, nawet z ekonomicznego punktu widzenia nie opłaca się teraz iść i kupić czteroletni i dość szybko starzejący się komputer, za kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Co ciekawe, nowy, błyszczący design walca/kosza wykorzystany został jedynie w tym, pojedynczym modelu. Czy na tym skończy się tyle wychwalany i długo projektowany wygląd oraz genialna konstrukcja? Liczę, że nie.

  • Nowe iPady  

Po pierwsze – iPad Pro.

Problemem promowanego na prawo i lewo tabletu od Apple (na obecne czasy) jest wygoda, a raczej – niewygoda, pracy na nim. Gibiący się na kolanach tablet z doczepianą klawiaturą i kompletnie zamkniętym iOS’em w żadnym stopniu nie zastąpi mi podobnego wymiarami MacBooka z pełnoprawnym systemem operacyjnym i portami z „dostępem do świata”.

iPad Pro, chociaż kontynuuje świetne założenia iPadów z przeszłości, oraz niezaprzeczalnie pomaga wielu osobom korzystać z ich ulubionych aplikacji lub nawet komuś pracować, jest nadal bardzo specyficznym i niestety często mniej wygodnym miejscem pracy. Moim życzeniem jest więc w pewnym sensie wzornictwo na Microsofcie i tablecie, który możliwościami nie ustępuje w żadnym stopniu laptopom.

Po drugie – iPad mini.

Podobnie jak iPhone SE, 7,9-calowy iPad imponuje mi przede wszystkim swoją poręcznością. To „urządzenie kompromisów” idealnie nadaje się w podróże i zastępuje iPhone’a w domu. iPad mini jest jednocześnie jednym z najtańszych nowych urządzeń z iOS. Liczę więc, że ludzie nadal potrzebują małego tabletu, a Apple kontynuować będzie świetną serię mini.

Po trzecie – iPad Air 3.

Lub inna nazwa kolejnego modelu „klasycznych” iPadów z ekranem 9,7. Wejściowym modelem Air 2 z ceną 2 tysięcy złotych Apple znajduje naprawdę wielu nabywców, którzy komputer w domu używają dokładnie do tego, co mogą robić na tablecie.

Usunięcie klasycznej serii iPadów zabiłoby całkowicie ten produkt, ponieważ linia „Pro” to przede wszystkim bardzo drogie maszyny, a ich sprzedaż dużo mniejsza (jednocześnie podkreślam nadal, że funkcjonalność ze względu na iOS nie różni się w większym stopniu od tej ze słabszych modeli iPada).

300x300-oslo

Przeczytaj też:

Mateusz Majewski

Apple-user od 2008 roku. Uwielbiam macOS i staram się być obiektywny. Kameruję i fotografuję. Windsurfing, żeglarstwo, podróże.
Twitter: @add_mean

Link to our Facebook Page
Link to our Rss Page
Link to our Twitter Page
Link to our Youtube Page
  • 🆂🅸🅼🅾🅽

    iOS 10 to gowno, o czym przekonuje sie z kazdym dniem coraz bardziej, choc mocno staralem sie przyzwyczaic do zniszczenia w nim wszystkiego, co bylo najlepsze w iOS’ie 9’tym. Najbardziej wk’rwia mnie ostatnimi czasy, ze podczas sluchania muzyki przy zablokowanym ekranie, nie moge przelaczyc sie na widok tapety z wielka godzina, chocby na okolicznosc przedzierania sie przez teren rowerem, z iPhonem zamontowanym na kokpicie – musze sie schylac jak jakis cwel, zeby dojrzec te malenkie, wibrujace cyferki. Jest takich idiotyzmow wiecej, ale juz sobie daruje ich opisywanie, chicby majac na uwadze, ze jest przed 22H00… Z kwestii optymistycznych… a nieee, czekaj, nie ma takich… 😕 No to do zyczen… Na chwile obecna chce tylko Pay. I ewentualnie JailBreak’a, albo jakakolwiek mozliwosc powrotu do iOS 9.3. Wspomnialbym jeszcze o mozliwosciach personalizacji, ale… no wlasnie… 😂 Tyle zyczen, cala nadzieja w androidzie.

  • 🆂🅸🅼🅾🅽

    Loading…

Previous post:

Next post: