Mi Air Purifier 2 – tak Apple walczyłoby ze smogiem (recenzja)

Tomek Czech   14 lutego 2017

Mi Air to oczyszczacz powietrza, który mogłoby zrobić Apple – estetyczny, elegancki, świetnie wykonany, a przy tym intuicyjny i banalnie prosty w obsłudze. Przyznam szczerze, że na początku byłem nawet rozczarowany tym, jak proste to urządzenie. Nie ma wyświetlacza, na którym mógłbym “pogrzebać” w ustawieniach, nie ma zbyt wielu przycisków. Ale szybko zrozumiałem, że w tym właśnie tkwi siła Mi Air: po wyjęciu z pudełka podłączamy urządzenie do prądu i naciskamy przycisk Włącz/Wyłącz. To wszystko! Mi Air zmierzy poziom zanieczyszczenia powietrza w pomieszczeniu i sam wybierze odpowiedni tryb pracy.

It just works!

berrolia

Jednak fani ustawień manualnych i dostępu do szczegółowych informacji o pracy urządzenia też nie będą po kupnie Mi Air rozczarowani – wystarczy, że zainstalują na iPhonie czy iPadzie aplikację Mi Home, połączą się z urządzeniem przez WiFi i na ekranie swojego smartfona lub tabletu będą mieli dostęp do wszystkich pomiarów (m.in. stężenie PM2,5, temperatura, wilgotność) i szczegółowych ustawień.

Ale od początku. Mi Air to oczyszczacz powietrza wyposażony w filtr trójwarstwowy:

  • wysokiej gęstości filtr HEPA (japońskiego producenta Toray), który pomoże nam w walce ze smogiem;
  • aktywowany kokosowy filtr węglowy (ze wzmocnieniem anty-formaldehydowym), eliminujący m.in benzen i szkodliwe zapachy;
  • filtr PET (wyłapujący większe cząstki, np. kurz czy sierść zwierząt).

Dzięki tej kombinacji filtrów jest w stanie oczyścić powietrze z:

  • 99,3% cząsteczek do rozmiaru PM 0,3 μm (czyli również okrytych złą sławą cząsteczek PM10 i PN2,5);
  • 99% formaldehydów i innych szkodliwych substancji;
  • 100% kurzu, pyłków i innych dużych cząsteczek.

Najważniejsze w tych dniach dla mnie (i właściwie większości mieszkańców Polski) jest to, że dzięki Mi Air możemy skutecznie walczyć ze smogiem – oczyszcza on powietrze z cząstek PM10 i PM2,5.

Mi Air ma wbudowany stworzony przez Sharpa czujnik PM2.5, który na bieżąco monitoruje stężenie pyłu w powietrzu i automatycznie dobiera odpowiedni tryb pracy – producent twierdzi, że w trybie wysokiej wydajność Mi Air jest w stanie oczyścić powietrze w pomieszczeniu w kilkanaście minut.

Potwierdziło to już pierwsze uruchomienie oczyszczacza, kiedy za oknem w Krakowie norma stężenia PM2,5 przekroczona była sześciokrotnie: zaledwie kilka sekund po włączeniu dioda zmieniła się z zielonej na pomarańczową, a następnie na czerwoną (wskaźnik jakości powietrza), a silnik Mi Air zaczął automatycznie przechodzić na coraz wyższe obroty. Praca w tym trybie trwała 18 minut w dużym i wysokim pomieszczeniu (około 30 m², w najwyższym punkcie ponad 5 metrów wysokości), po czym zapaliła się zielona dioda i Mi Air znacznie zwolnił. Powietrze zostało oczyszczone.

Wtedy jeszcze nie śledziłem dokładnych danych przez aplikację, ale robiłem to wielokrotnie w kolejnych dniach: aplikacja pokazywała stężenie cząsteczek PM2,5 w pomieszczeniu od 22 µg/m³ do około 150 µg/m³, w zależności od dnia i czasu od ostatniego uruchomienia Mi Air (norma dobowego stężenia to 50 µg/m³).

W trybie turbo urządzenie potrafiło zmniejszyć stężenie PM2,5 w pomieszczeniu o około 40 – 50 µg/m³ w ciągu około 15 minut. W wolniejszym trybie taki stopień oczyszczenia powietrza osiągałem po około 40-60 min.

Oczywiście musimy pamiętać, że odczytywane przez urządzenie i pokazywane przez aplikację poziomy PM2,5 tylko wielkość szacunkowe, bo według ekspertów żaden z domowych czujników nie potrafi określić realnego stężenia pyłów – są to w stanie zrobić jedynie profesjonalne, specjalistyczne stacje badawcze.

Jednym z testów, które przeprowadziłem, było porównanie poziomu stężenia pyłów w mieszkaniu i na na zewnątrz. Najbliższa stacja specjalistyczna (ustawiona około kilometra od mojego domu) pokazywała stężenie PM2,5 na poziomie 88 µg/m³. Pomiar wykonany w domu wskazywał na PM2,5 na poziomie 42-47 µg/m³, natomiast po wystawieniu Mi Air na balkon aplikacja pokazała stężenie 85-90µg/m³. Zgadzałby się to z pomiarami dokonywanymi profesjonalnie (np. przez Polski Alarm Smogowy), gdzie często stężenie PM2,5 było w pomieszczeniu około dwa razy niższe niż na zewnątrz.

MiAir sprzedawany jest w dwóch wersjach – większa posiada dwa silniki z czterema wiatrakami, a jego wydajność oczyszczania to  406 m³/h. Zasięg waha się od 28 m² do 48 m² w zależności od kształtu i wysokości pomieszczenia.

Ja natomiast testowałem urządzenie w wersji Mini, posiadające jeden silnik z dwoma wiatrakami, którego wydajność oczyszczania to 330 m³/h. W trybie turbo wydajność wzrasta do 378 m³/h.

Rozmiar i moc (no i oczywiście cena) to jedyne różnice pomiędzy obiema wersjami.

Wielką zaletą urządzenia jest filtr cylindryczny 360°, który zasysa powietrze z każdego kierunku bardziej efektywnie w porównaniu z konwencjonalnymi oczyszczaczami powietrza. Według producenta, w większej wersji Mi Air powietrze wlatuje aż przez 5732 małe otwory, które łapią zanieczyszczenia ze wszystkich stron i wciągają je do filtra.

Mi Air ma trzy tryby pracy:

  • automatyczny: urządzenie samo rozpoznaje stopień zanieczyszczenia powietrza i dostosowuje do tego szybkość filtrowania
  • nocny: niższe obroty, właściwie bezszelestna praca;
  • wysokiej wydajności: błyskawiczne oczyszczenie pomieszczenia (producent twierdzi, że urządzenie jest w stanie oczyścić pomieszczenie o powierzchni do 48 m² w 12 minut).

W trybie automatycznym Mi Air najczęściej pracuje bardzo cicho (mniej więcej jak zwykły wentylator powietrza ustawiony na najmniejsze obroty). Jeśli jesteśmy zajęci innymi czynnościami, na pewno oczyszczacza nawet nie usłyszymy.

W trybie turbo jest dość głośno – ale to tryb specjalny, uruchamiany jedynie na kilkanaście minut.

Filtr kosztuje 249 zł (jeden filtr jest oczywiście w zestawie z urządzeniem) i powinien wystarczyć na około 100 – 150 dni (w zależności od intensywności używania. Jeśli zależy nam głównie na ochronie przed smogiem, jeden filtr powinien wystarczyć na całą zimę/sezon grzewczy.

Jedyną wadą Mi Air – i jest to niestety wady wada każdego oczyszczacza powietrza – jest to, że wysusza on nieco powietrze w pomieszczeniu. Dlatego osoby wrażliwe na suche powietrze powinny pomyśleć o dokupieniu nawilżacza powietrza.

Ceniącym applowską dbałość o detale spodoba się funkcja większego lub mniejszego podświetlania diody sygnalizującej jakość powietrza, w zależności od ilości światła w pomieszczeniu (np. w nocy dioda daje delikatne światło, żeby nie przeszkadzać w śnie).

Natomiast ceniącym bezpieczeństwo (i posiadającym dzieci) spodoba się to, że silnik automatycznie przestaje działać po otwarciu górnej kratki lub obudowy filtra.

Jeśli chodzi o cenę – cóż, jest również applowska: Mi Air kosztuje 2349 zł, a Mi Air Mini – 1949 zł. Ale w zamian otrzymujemy profesjonalny, estetyczny, łatwy w obsłudze oczyszczacz, który potrafi naprawdę skutecznie walczyć ze smogiem.

Nic dziwnego, że Mi Air przypomina produkt Apple – został stworzony przez Xiaomi, firmę znaną ze skopiowania iPhone’a i wielu rozwiązań firmy z Cupertino. Ale firma znana jest z bardzo dobrego kopiowania najlepszych rozwiązań i ceniona za porządnej jakości sprzęt. Taki jest właśnie Mi Air.

Więcej informacji o Mi Air znajdziecie na oficjalnej stronie polskiego dystrybutora.

Poniższe wideo w bardzo obrazowy sposób pokazuje wszystkie możliwości oczyszczacza.

Przełomowe urządzenia inteligentnego domu Legrand i Netatmo z HomeKit.

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: