Android, czyli podstępem z buta prosto w twarz

Tomek Czech   21 października 2017

Moja mama kupiła nowy smartfon. Wybór padł na Xiaomi Redmi 4X.

Całkiem ładny, przyjemny telefon. Bardzo sensowna relacja cena/jakość.

Mama poprosiła mnie o pomoc przy pierwszym uruchomieniu. Skopiowałem kontakty z karty SIM, odrzuciłem wszystkie prośby o udostępnienie danych, zainstalowałem pierwsze aplikacje.

berrolia

Straciłem telefon z oczu na 5 minut. Gdy do mnie wrócił, na połowie ekranu wyświetlała się reklama.

Spróbowałem wyjść z tej strony internetowej.

Lecz to nie była strona internetowa.

Czyli jakaś aplikacja wspierana reklamami.

Lecz to nie była aplikacja.

WTF??!!

Power off. Power on.

Dalej reklama. Inna.

Oż w mordę! Czyżbym był na ekranie blokady?? Tak, to zdecydowanie ekran blokady!

[w myślach] „Ku..wa mać! No nie wierzę! Piep…ony Android!”.

[na głos, spokojnie] Mamo, jak to zrobiłaś?

Nic nie zrobiłam! Tylko ściągnęłam Mesendżera…

To nie był oficjalny Messenger. To była aplikacja do złudzenia go przypominająca. Dostępna w Google Play Store.

[w myślach] “Nie martw się mamusiu, nie takie rzeczy działy się kiedyś nie Windowsie…”.

KONIEC

Chcesz 50 zł na zakupy w dowolnym miejscu? To masz!

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: