HomePod – pierwsze wrażenia

Tomek Czech   16 lutego 2018

“O ja pier…!” – wyrwało mi się spontanicznie, gdy po raz pierwszy muzyka zagrała z HomePoda. Piękny, czysty dźwięk, mocne (ale nieprzesadzone) basy. Wow!

Być może wiecie już, że nie jestem audiofilem i zadowala mnie dźwięk z niemal każdego głośnika czy słuchawek, ale dźwięk z HomePoda wprawił mnie w osłupienie. Obok niego stoją dwie dość porządne kolumny Bowers & Wilkins podłączone do dobrego wzmacniacza Yamaha, ale ten zestaw, choć gra wyśmienicie, nigdy nie nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jakie zrobił właśnie głośnik zaprojektowany w Cupertino.

berrolia

Siri też spisuje się na razie bardzo dobrze. Oczywiście nie próbowałem prowadzić z nią głębokich dyskusji o życiu, ale podstawowe komendy (muzyka, pogoda, odczytanie wiadomości, itp.) rozpoznaje bezbłędnie.

Nie ma problemu z usłyszeniem mnie, gdy muzyka gra głośno, słyszy mnie nawet z drugiego końca salonu – więc możemy komunikować się z HomePodem z każdego miejsca w pokoju.

Gdy usłyszy komendę “Hey, Siri” podczas grania muzyki, przyciszy delikatnie dźwięk nasłuchując dalszych poleceń, nie wycisza muzyki zupełnie.

Na początku najdziwniejsze było dla mnie to, że muzyki nie można kontrolować z iPhone’a (zmiana głośności, utworu, stop/play, itd.) bo HomePod streamuje ją po prostu bezpośrednio z sieci (używając naszej subskrypcji Apple Music). Kontrola odbywa się więc tylko głosowo lub przez przyciski na dotykowym panelu HomePoda. Ma to swoje wady – jesteśmy przyzwyczajeni do przesyłania muzyki do głośników Bluetooth/AirPlay  i łatwego kontrolowania jej z iPhone’a , ale też zalety – iPhone jest w tym momencie niezależny od HomePoda, możemy na nim słuchać czegoś innego (np. w innym pokoju czy przez słuchawki), muzyka nie przestanie grać, gdy iPhone się rozładuje.

No i Apple przyzwyczaja nas w ten sposób do korzystania z interfejsów głosowych, które – jak wiemy – są przyszłością.

Na iPhonie mamy jednak możliwość podejrzenia, co jest grane na głośniku (HomePod jest tu oznaczony jako “Pokój dzienny”).

Aktualizacja: okazuje się, że można jednak z iPhone’a sterować muzyką streamowaną do HomePoda bezpośrednio z sieci. Przegapiłem to podczas tych kilku godzin testów, bo tak odtwarzana muzyka nie pojawia się w widgecie “Teraz odtwarzane” w centrum sterowania – żeby kontrolować dźwięk odtwarzany na HomePodzie musimy przejść do widoku rozszerzonego tego widgetu (mocniejsze naciśnięcie lub przytrzymanie), wtedy pojawi się nam informacja o muzyce granej właśnie na głośniku – klikamy w to małe okienko i wtedy pojawiają się wszystkie przyciski kontroli dźwięku i suwak regulacji głośności.

Oczywiście można streamować muzykę do HomePoda z iPhone’a, iPada, Maca czy Apple TV, jak do każdego innego głośnika AirPlay.

Mimo że HomePod wspiera też transmisję przez Bluetooth, nie działa jak każdy inny, standardowy głośnik Bluetooth – nie możemy wysyłać do niego muzyki ze sprzętu innego niż Apple.

Poza tym:

  • HomePod jest bardzo mały – jeszcze mniejszy, niż wydawałoby się ze zdjęć czy filmików promocyjnych. Jest niewiele wyższy od iPhone’a w wersji Plus! Wymiary głośnika to: 17 cm (wysokość) x 14 cm (szerokość);

  • jest zadziwiająco ciężki jak na takie maleństwo – waży 2,5 kg;
  • w pudełku:

  • ten “wstrętny” silikon, który zostawia ślady na olejowanych powierzchniach drewnianych wygląda tak:

  • konfiguracja odbywa się przez zbliżenie do głośnika naszego iPhone’a lub iPada (od iOS 11 możemy skonfigurować jedne iUrządzenie przy pomocy drugiego); cały proces nie trwał więcej niż 3 minuty (wymagane jest uwierzytelnianie dwuczynnikowe na naszym koncie iCloud);

  • gdy w pomieszczeniu są zarówno HomePod, jak i iPhone, który został użyty do konfiguracji głośnika (czyli powiązany z nim przez iCloud), na komendę “Hey, Siri” zareaguje tylko głośnik (na iPhonie interfejs Siri pojawi się co prawda również, ale po ułamku sekundy zniknie);
  • na początku byłem zdziwiony, jak dobrze Siri rozpoznawała nazwiska wykonawców czy nazwy zespołów innych niż angielskie: za pierwszym razem zrozumiała, że poprosiłem ją o puszczenie Marii Peszek czy Lhasa de Sela (to drugie było szczególnie trudnym wyzwaniem). Ale potem napotkałem problemy, m.in. przy wykonawcach hiszpańskich czy brazylijskich. Okazuje się, że Siri nie ma większego problemu z rozpoznaniem nazw zespołów/wykonawców dodanych do naszej biblioteki, ale trochę gorzej radzi sobie z nieangielskimi nazwami spoza naszej biblioteki;
  • z Siri na HomePodzie nie można sobie pokonwersować, jak na iPhonie (no dobra, na iPhonie też nie ma szału…). Asystent głosowy na głośniku przyjmuje i wykonuje po prostu polecenia, obsługując w tym momencie zaledwie kilka funkcji, ale nie wyszukuje niczego w sieci, nie przeszukuje zawartości naszej skrzynki mailowej, nie opowie o sobie, nie rzuci ciętą ripostą, itd.;
  • HomePoda obsługujemy głównie głosowo, ale głośnik ma też dotykowy panel LED. Oprócz kolorowej animacji Siri, wyświetla na nim dwa przyciski “+” i “-” służące oczywiście kontroli głośności. Tapnięcie to wstrzymanie lub ponowne uruchomienie muzyki, podwójne tapniecie to przeskoczenie do następnego utworu, potrójne – powrót do poprzedniego. Dotknięcie i przytrzymanie panelu służy uruchomieniu Siri (np. jeśli wyłączymy nasłuchiwanie asystenta głosowego, co też jest możliwe);

  • niestety nie jest możliwe wykonanie połączenia głosowego bezpośrednio z HomePoda – możemy porozmawiać przez głośnik, ale tylko, gdy przekierujemy na niego rozmowę z iPhone’a (przychodzącą lub wychodzącą). Po tych kilkunastu godzinach spędzonych z HomePodem to dla mnie największa wada – głośnik tak dobrze rozpoznaje nasz głos, nawet z dużej odległości, że wykonywanie rozmów bez konieczności sięgania po iPhone’a byłoby naprawdę dużym udogodnieniem;
  • ustawienia HomePoda zmieniamy w aplikacji Dom:

Nasz redakcyjny HomePod jedzie teraz do Dawida, który będzie go intensywnie testował (kierujcie do niego swoje ewentualne pytania) i niedługo opublikuje recenzję.

KONKURS: Wygraj ładowarkę bezprzewodową mophie

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Serwis Apple iDoit

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: