Apple przyznaje, że niektóre iPady Pro sprzedawane są już lekko wygięte, ale… nie uznaje tego za defekt

Tomek Czech   20 grudnia 2018

Kto powiedział, że tablet musi być płaski?

Oczywiście żartuję – firmie z Cupertino znowu mocno się oberwie, ale tym razem w dużym stopniu zasłużenie. I to z dwóch powodów.

Co się stało? Apple właśnie potwierdziło w oświadczeniu dla The Verge, że niektóre nowe iPady Pro (2018) wyginają się jeszcze w trakcie produkcji i takie właśnie – wygięte, trafiają w ręce klientów. Firma twierdzi jednak, że wgięcie w żadnym wypadku nie wpływa negatywnie na działanie urządzenia i jest na tyle małe, że nie wpływa negatywnie również na wygodę użytkowania, dlatego nie uznaje tego za defekt.

berrolia

Zaczęło się od wideo opublikowanego na YouTubie przez JerryRigEverything, które pokazywało, że nowego iPada Pro można wygiąć w dłoniach. Ale była to sztucznie rozdmuchiwana afera, bo w taki sposób można wygiąć większość podobnego typu urządzeń (ot, aluminium się wygina, jeśli zadziałamy na nie z odpowiednią siłą).

Ale potem na forach (np. MacRumors) i w sieciach społecznościowych zaczęły się pojawiać się zdjęcia lekko wygiętych nowych iPadów Pro. Ich właściciele najczęściej twierdzili, że nie wiedzą nawet, w którym momencie powstało wygięcie, co wskazywało, że może ono nastąpić w łatwy sposób przy zwykłym, codziennym użytkowaniu.

Niektórzy twierdzili nawet, że iPad był lekko wygięty już wtedy, gdy wyciągali go z pudełka. Apple właśnie to potwierdziło. Według firmy, wygięcie może powstać podczas produkcji, w procesie chłodzenia – zarówno plastikowych, jak i metalowych części. Dotyczy to zarówno modelu 11-, jak i 12,9-calowego.

The Verge spekuluje, że problem może występować częściej w przypadku modeli z LTE, bo wygięcie zazwyczaj powstaje w miejscu w środkowej części urządzenia, przez którą przechodzą plastikowe fugi antenowe. Apple tego jednak nie potwierdziło. Na wygięcie skarżą się zresztą również posiadacze modeli WiFi-only.

Pamiętajcie, że jeśli otrzymacie wygiętego iPada, możecie go zwrócić (jak każdy inny produkt). Apple nie ogłosiło jeszcze oficjalnie, czy w takich przypadkach można zażądać wymiany urządzenia na nowe – proste. Ale twierdzi, że nie odnotowało większej ilości zwrotów, niż w przypadku wcześniejszych modeli.

Na wstępie napisałem, że firmie z Cupertino oberwie się za to podwójnie. Tak – po pierwsze, za niewątpliwą wadę urządzenia, jaką jest wygięcie. A po drugie, za stwierdzenie, że nie uznają tego za defekt. To nie przejdzie – użytkownicy oczekują, słusznie oczywiście, że ich tablet będzie płaski. Wygięcie w ewidentny sposób jest defektem, nawet jeśli nie wpływa na wygodę korzystania z urządzenia.

Zwróćcie jednak uwagę, że firma najprawdopodobniej nie użyła sformułowania “to normalne”. Z artykułu The Verge wynika, że stwierdziła, że “nie uznaje tego za defekt”. Sformułowanie “Apple twierdzi, że to normalne” pojawia się po prostu w tytule artykułu The Verge i rozchodzi się teraz po sieci z szybkością błyskawicy.

Z podobną sprawą mieliśmy juz do czynienia w przeszłości – pamiętacie pewnie bendgate, czyli wyginającego się iPhone’a 6 Plus. Po tym, gdy w sieci pojawiło się sporo zdjęć wygiętych telefonów, użytkownicy zdali sobie najwyraźniej sprawę, że muszą ostrożnie obchodzić się z tym modelem i sprawa ucichała. Ale Apple też zdało sobie sprawę, że przesadziło, chcąc stworzyć cienkie i lekkie urządzenie – użyli zbyt cienkiego aluminium. Przy następnym modelu naprawili ten błąd.

Link Me Air – innowacyjny bezprzewodowy powerbank z nano-przyssawkami

Źródło

Tomek Czech

Założyciel i redaktor naczelny ThinkApple. Dziennikarz (dyplomowany!) i fotograf (kiedyś…). Współtworzył Biuletyn Fotograficzny, publikował m.in. w Gazecie Wyborczej, Polityce, Pozytywie. Kawałek serca zostawił w Barcelonie, a zdrowia w niemieckiej fabryce samochodów ciężarowych.

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: