Nie wydam 3,99 PLN na iCloud, czyli o tym, jak Kowalski nie chce płacić za dobra cyfrowe (trochę też o Apple Arcade)

Dawid Olczak   5 maja 2019

Przez ostatnie lata doprowadziliśmy do sytuacji, w której czyjaś ciężka praca, poświęcenie, pasja oraz chęć podzielenia się ze światem swoją historią są często warte tyle, co informacja o rozmiarze Twojego buta czy fiuta. Mocne porównania są tu jak najbardziej na miejscu, gdyż wielu z nas żyje w przekonaniu, że to co, co przyzwyczailiśmy się dostawać za darmo, naprawdę nic nie kosztuje.

Jednak rzeczywistość jest inna w sytuacji, gdy walutą przestają być nasze fizyczne pieniądze, a jesteś nią my sami. Natomiast tam, gdzie konieczne jest uiszczenie fizycznej opłaty, wykorzystywany jest mechanizm, który bazując na naszym skąpstwie, krótkowzroczności i emocjach, paradoksalnie wyssie z naszego konta bankowego wszystkie pieniądze. Sami jesteśmy sobie winni, bo już bardzo dawno zaczęliśmy postrzegać wszechobecne dobra cyfrowe jak coś mało wartościowego. 

berrolia

Gratis! Gratis! Gratis!

Software w dzisiejszych czasach jest postrzegany jak coś, co powinno należeć nam się z automatu całkowicie za darmo. Nieważne, czy jest to aplikacja, czy gra mobilna, ma być za darmo! Koniec i kropka!

Jeżeli jednak jakimś cudem do naszej podświadomości przebije się iskierka rozsądku, która uruchomi analityczną lawinę zliczania zysków i strat, jesteśmy skłonni wydać góra 2,99 PLN…

Aż chciałby się powiedzieć: „Brawo ku…a!”.

Co ciekawe, przedsiębiorcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, ile wart jest nawet najprostszy skrypt czy aplikacja, którą ktoś napisał na nasze zlecenie. Czas, wiedza i zasoby, które trzeba wykorzystać, aby otrzymać wymierną korzyść są naprawdę ogromne i nikt tam nie płacze wydając grube tysiące na informatyków.

Jednak niewiedząc czemu, przeciętny Kowalski podchodzi do tego sceptycznie i nawet najbardziej racjonalne argumenty nie są w stanie przekonać go do zainwestowania jakiejkolwiek kwoty na zakup cyfrowej usługi, aplikacji czy gry mobilnej.

Ale jeśli może za nie zapłacić informacjami o samym sobie – proszę bardzo! „Lubię oglądać takie filmy, interesuje się sportem, co czwartek chodzę na piwo, elektronikę kupuję w takich sklepach, a w tym roku na wakacje pojadę na Mazury”. Tylko nikt nie zadaje sobie pytania: komu i do czego potrzebne są te informacje?

To może postaram Ci się to w bardzo prosty sposób zobrazować. Rozejrzyj się wokół siebie i skup się na wszystkich urządzeniach elektronicznych, które posiadasz w swoim mieszkaniu. Teraz odpowiedz sobie na pytanie: ile z nich kupiłeś Ty sam, a ile sprzedał Ci sklep? No właśnie!

Cyfrowe skąpstwo

Kupiłem iPhone’a za 5k PLN, ale 3,99 zł za pakiet iCloud nie zapłacę. To powinno być za darmo!

To tylko jedna z wielu irracjonalnych opinii internautów, z którymi spotykam się na co dzień. Takie przykłady skąpstwa (sorry, ale nie można tego inaczej nazwać) mogę mnożyć. Dotyczą one również, czy wręcz przede wszystkim, zakupów aplikacji oraz gier mobilnych.

Dowodów na moje spostrzeżenia nie musiałem szukać ani długi, ani daleko. Wystarczyło, że przeanalizowałem zapoczątkowaną przeze mnie serię „Gry i aplikacje tygodnia” – wyniki czarno na białym pokazały, że chętnie ściągamy aplikacje darmowe, natomiast skutecznie stronimy od tych płatnych. W sieci znajdziecie naprawdę sporo przeróżnych analiz, które potwierdzą moje obserwacje.

To wielki paradoks, że oczekujemy ciekawego i bogatego w przekaz kontentu, a koniec końców ściągamy gówniane produkcje. Bo są ZA DARMO.

Deweloper kontra rzeczywistość

Ponieważ obracam się w kręgu deweloperów projektujących aplikacje i gry mobilne doskonale wiem, że w 99% przypadków ich autorskie, świetne pomysły są skazane na porażkę. Jest to spowodowane brakiem otwartości naszego portfela, czy chęci wsparcia wizjonera.

Doskonale pamietam, jak przez bardzo długi czas wspierałem jednego z naszych polskich deweloperów wirtualną kawą (płatność w aplikacji) za każdym razem, gdy tylko wypuścił aktualizację swojego programu. Wiem, że dla większości osób jest to nie do pomyślenia, lecz dla mnie jest to naturalna kolej rzeczy. Wydając te 2 czy 5 zł możemy kupić aplikację na własność, ale zastanówcie się – ile czasu za taką kwotę przeżyje jej twórca?

Przez naszą krótkowzroczność i niechęć do płacenia za cokolwiek tracimy wielu świetnych twórców, którzy mogliby robić naprawdę świetne aplikacje kierowane na nasz rynek.

Jednak tego nie robią właśnie z Twojego powodu! A tracimy na tym my wszyscy!

Ile powinnismy płacić za aplikacje i gry mobilne?

No dobrze, pewnie zdążyłem zdenerwować już wielu z Was i pewnie na odczepnego chcielibyście teraz zadać pytanie – Dawid, jak żyć?! to ile mamy płacić za te aplikacje?! Jednak jeśli zadacie takie pytanie dowiedziecie tylko, że kompletnie nie rozumiecie o co mi chodzi. Nie mam zamiaru nakłonić Was do wydawania pieniędzy na lewo i prawo, a do przemyślnych i rozważnych zakupów.

Jeżeli już szukasz konkretnej aplikacji, która przyda Ci się w Twojej pracy lub życiu prywatnym, poświęć 15 minut na przeanalizowanie płatnych rozwiązań, a może okaże się, że koniec końców, jeśli zapłacisz kilka, kilkanaście czy nawet kolkadziesiąt złotych to wyjdziesz na tym lepiej, niż męcząc się z nienajlepszej jakości programem, ktrórego obecnie używasz, bo jest darmowy.

Natomiast jeżeli korzystasz z którejś aplikacji naprawdę bardzo często i jest ona niezbędna w Twoim życiu, rozważ wsparcie twórcy kwotą choćby 5 zł. Czasami warto również napisać najzwyczajniej w świecie e-mail do autora programu i dać znać, co Ci się podoba, a co fajnie by było poprawić. Taka wiadomość z pewnością będzie bardzo mile odebrana i może zmotywować dewelopera do tworzenia jeszcze lepszych aplikacji czy gier.

Apple Arcade – nadchodzą lepsze czasy?

Moim zdaniem Apple już bardzo dawno zauważyło, że coś niedobrego dzieje się na rynku mobilnym. W zastraszajacym tępie zaczynają się bogacić ogromne korporacje, a młodzi i zdolni programiści zaczynają być marginalizowani.

Co ciekawe, jeśli dobrze przyjrzymy się historii firmy z Cupertino, bardzo szybko zauważymy pewną prawidłowość: Apple zawsze dawało jasno i wyraźnie do zrozumienia, że ceni programistów, deweloperów i osoby nieszablonowe, które nie boją się kreatywnego myślenia i tworzą rzeczy ponadprzeciętne.

Dlatego moim zdaniem Apple Arcade jest nie tyle ogromnym biznesem, który dla wielu firm miałby na celu jedynie wypełnienie ich kont bankowych, lecz przede wszystkim jest ukłonem w stronę deweloperów i jasnym przekazem: zdajemy sobie sprawę, że bez Was nie istniejemy. Dzięki Apple Arcade wielu twórców będzie miało szanse tworzyć rzeczy, o których wcześniej mogło tylko marzyć.

Co ciekawe, jeżeli popatrzymy na usługę Apple Arcade w kontekście gier mobilnych oferowanych na Androidzie, to bardzo szybko zauważymy, że Apple stara się nam powiedzieć: STOP! Zatrzymajmy się na chwilę, zastanówmy się, w jakim kierunku to wszystko idzie i to naprawmy.

Czemu w tym miejscu wspomniałem o Androidzie? Ponieważ tam od jakiegoś czasu dzieje się już bardzo źle. Niektórych aplikacji nawet nie da się już nawet kupić za gotówkę -płacimy za nie oglądając reklamy i sprzedając swoje dane. Natomiast tę samą grę mobilną na iOS możemy (jeszcze) kupić i cieszyć się pełnym i nieskrępowanym dostępem.

Dla niektórych z nas ważne jest również, że wykupując Apple Arcade jesteśmy całkowicie anonimowi – Apple zapewnia, że nie pozwoli nas śledzić deweloperom. Nie znajdziemy tam również żadnych płatności wewnątrz aplikacji.

Dlatego Apple Arcade może być przełomem. Wielu z nas może on przynieść otrzeźwienie i być powodem do głębszej zadumy. Dla innych (szczególnie dla wielkich korporacji) powodem do daleko idących zmian.

Oczywiście nie znamy jeszcze ceny, którą będziemy musieli zapłacić za Apple Arcade i nie wiemy, czy faktycznie jakość gier, które tam znajdziemy, będzie ponadprzeciętna.

Jednak nie to jest dla mnie najważniejsze. Nanistotniejsze jest to, że ktoś dostrzegł problem, stara się go naprawić i w pewnym sensie daje pstryczka w nos wielkim korporacjom. Apple Arcade może być też początkiem daleko idących zmian w App Store, gdzie wyżej zacznie stawiać się gry i aplikacje, które nie zostały zbudowane w taki sposób, żeby wyciągać podstępnie nasze dane lub pieniądze z konta za pomocą mikropłatności.

Przeczytaj też: Przesiadłem się z iPhone’a X na XR. Trochę ten model kocham, trochę go nienawidzę

Chcesz 50 zł na zakupy w dowolnym miejscu? To masz!

Dawid Olczak

Użytkownik sprzętu z nadgryzionym jabłkiem od 2010 roku. Miłośnik dobrej muzyki i książek fantasy, wieczny optymista od dziewięciu lat nieprzerwanie podróżujący po kraju.

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: