MacBook 12″ Retina (2016) – recenzja

Mateusz Majewski   21 sierpnia 2016

macbook-2016-recenzja

Kupując nowe urządzenie zawsze zastanawiam się, ile wniesie ono do mojego życia. Jak bardzo i jak długo pomagać może mi w pracy, oraz czy naprawdę warto w nie inwestować. Mimo tego logicznego podejścia, podczas zakupu towarzyszy mi też jakiś inny, niezrozumiały dla mnie głos (serca?). Głos, który zamiast MacBooka Pro rozkazał mi zakup 12-calowego maleństwa bez portów i chłodzenia.

Po miesiącu użytkowania wypowiem się, co ostatecznie wyszło z zakupu MacBooka 12″ Retina z 2016 roku.

berrolia

Wygląd i konstrukcja

Zacznijmy może od tego, że ten niezrozumiały wcześniej głos kusił mnie chyba przede wszystkim wyglądem nowego laptopa. No i miał rację, bo od miesiąca na MacBooka patrzę się raczej jak na dzieło sztuki, niż komputer. Warto wspomnieć, że jest to pierwszy w ofercie Apple MacBook wykonany na zewnątrz całkowicie z aluminium. Dzięki nowej technologii anten, z tyłu urządzenia nie znajdziemy już czarnego, plastikowego panelu.

DSC_5611

DSC_5606

Masa MacBooka to 0,92 kg. W najgrubszym miejscu pochwalić może się wartością 1,31 cm. Powoduje to, że wymiarami powinniśmy porównywać go raczej z tabletami. Sposób transportowania go jest też niemal identyczny, jak w przypadku iPada.

Przyznam, że jest to jedna z jego większych zalet – ten komputer jest wręcz stworzony do zabierania go w podróż. Podczas noszenia go w plecaku całkowicie się o nim zapomina i, co ciekawe, czuję znaczną różnicę w porównaniu do mojego poprzedniego, 11-calowego MacBooka Air. Względem Aira ucierpiało natomiast wyważenie. Trzymając MacBooka na kolanach, bardzo ciężko otworzyć go teraz jednym palcem. Na biurku na szczęście nie ma z tym problemu.

DSC_5631

DSC_5630

Ekran

Kolejną zaletą MacBooka jest to, czym w zasadzie uwiódł mnie od samego początku – ekran. Rozdzielczość 2304 na 1440 przy dwunastocalowym ekranie daje zagęszczenie na poziomie 226 pikseli na cal i efekt nieporównywalny z innymi ekranami.

Mam wręcz wrażenie odkrywania OS X na nowo. Ikony wyglądają naprawdę tak, że chciałoby się je ugryźć. W praktyce nie jest jednak tak kolorowo, jak wskazuje na to odwzorowanie RGB. Ekran niesamowicie się palcuje i dość mocno odbija światło. Warto oddać mu natomiast, że jest wystarczająco jasny, by pracować na nim poza domem również w słoneczny dzień.

DSC_5623

DSC_5620

Klawiatura

Na temat motylkowej klawiatury znaleźć można masę sprzecznych wypowiedzi. W mojej opinii zależy to w głównej mierze od przyzwyczajenia: o ile na początku nie byłem pewien czy wcisnąłem konkretny klawisz, tak teraz niski profil już mi nie przeszkadza. Co więcej, wydaje mi się, że potrafię na niej szybciej pisać. Mimo wszystko przyznaję, że czynność zbliżona jest nieco do pisania na ekranie dotykowym.

Trackpad

Mimo, że gładzik w MacBooku Air zachowywał się przyzwoicie i tak zawsze wolałem korzystać z myszki. Ku mojemu zdziwieniu, zmieniło się to po zakupie MacBooka 12″. Nie dość, że gładzik został powiększony, dodano do niego również opcję mocniejszego kliku, nazwanego Force Touch. Chociaż nadal czuję się chyba pewniej z myszką, nowy trackpad obsługuję już niesamowicie swobodnie i z przyjemnością. Z tego względu od jakiegoś czasu nie używam już w ogóle Magic Mouse.

Nowy gładzik w żadnym stopniu nie przekonuje mnie funkcjami wywołanymi mocniejszym kliknięciem. Prawda jest taka, że zastąpić możemy je innymi, równie wygodnymi gestami. Dzięki nowej technologii, pozwala on jednak na komfortowe kliknięcie w dowolnym miejscu (nie tylko na dole i w środku, jak w przypadku mechanicznego gładzika). Brak możliwości kliknięcia u góry, od zawsze irytował mnie na MacBooku Air.

DSC_5629

DSC_5659

Porty

Porty… a w zasadzie ich brak. Zacznę od tego, że używanie USB-C do ładowania to TRAGEDIA. Szczególnie po kilku latach spędzonych z tak genialnym rozwiązaniem, jak MagSafe. Podłączenie w nocy kabla to katorga tylko nieco mniejsza niż próba włożenia po ciemku micro USB. Mimo wszystko rozumiem, że oszczędzając miejsce, trzeba było z czegoś zrezygnować. Wbrew pozorom, posiadanie tylko jednego portu nie jest jednak bardzo bolesne. Jeden HUB całkowicie załatwia ten problem.

Głośniki

Nie wiem natomiast, jak Apple udało się to zrobić, ale głośniki stereo w MacBooku brzmią po prostu świetnie. Jak na tak małe urządzenie, ich jakość oraz głośność całkowicie mnie zaskoczyły. Mimo to, wydaje mi się, że odczuwalnie tracą one na czystości dźwięku, kiedy głośność ustawiona jest na maksimum.

DSC_5636

DSC_5637

Wydajność i bateria

MacBook, którego wybrałem, to podstawowa wersja z procesorem Intel Core m3 1,1 GHz, 256 GB miejsca na dysku oraz 8 GB pamięci RAM. Karta graficzna to nieźle radząca sobie zintegrowania Intel HD Graphics 515 1,5 GB.

Nie jest to niestety najszybszy komputer. Nie jest też jednak najwolniejszy. W zasadzie z większości czynności wywiązuje się bardzo poprawnie. Nie doświadczyłem na nim większych przycięć, nawet podczas obróbki foto czy wideo. MacBook grzeje się natomiast dużo mniej niż mój poprzedni Air. Co tym bardziej dziwi, jeśli zdamy sobie sprawy, że nie oferuje on żadnej ruchomej części. Chłodzenia nie ma, za to znajdziemy tu niesamowicie małą i energooszczędną płytę główną.

I właśnie dzięki dzięki temu, że MacBook do pracy potrzebuje bardzo mało energii, nawet mimo ekranu Retina, wytrzymuje on około 10 godzin pracy. Ogólnie uważam, że jest to czas całkowicie satysfakcjonujący. Pamiętajmy jednak, że nowy Air oferuje o około dwie godziny dłuższą pracę na jednym ładowaniu.

Bezcenną funkcją MacBooka z Retiną jest jednak możliwość ładowania z powerbanka. Według mnie, jest to jego niepodważalny killer feature.

DSC_5639

DSC_5633

Podsumowanie

Mimo kilku wad, nie mogę powiedzieć nic innego niż to, że z MacBooka jestem w pełni zadowolony. Czym najbardziej mnie urzekł? Cudownym ekranem. Na drugim miejscu umieściłbym świetną baterię z możliwością ładowania z przenośnych baterii. Idealnie wpisuje się to w mój styl życia.

Muszę przyznać, że MacBook to komputer, którego szukałem od dawna. W przeciwieństwie do zeszłorocznej wersji, w żadnym stopniu nie mogę przyczepić się do jego wydajności. Zaryzykowałem, ale opłaciło mi się to i tego samego życzę Wam. Poza tym, tylko na niego popatrzcie…. Nie mogłem sobie odmówić.

DSC_5632

PS: W głębi duszy ubolewam nad brakiem świecącego jabłka na obudowie.

Podłącz się do nas na Twitterze, Facebooku lub Google+ żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Przeczytaj też:

Przełomowe urządzenia inteligentnego domu Legrand i Netatmo z HomeKit.

Mateusz Majewski

Apple-user od 2008 roku. Uwielbiam macOS i staram się być obiektywny. Wideo i foto. Windsurfing, żeglarstwo, podróże. Twitter: @add_mean

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: