th

USB-C w iPhone – czemu nie?

Apple znane jest ze słynnego powiedzenia “It just works”.
Odnosi się ono do ich produktów, które w sposób legendarny wręcz ze sobą współpracują – zarówno systemowo jak i sprzętowo.
Z małymi wyjątkami było tak od zawsze, ale od jakiegoś czasu sytuacja mocno się zmieniła.

Kupując nowego Maka i iPhone’a nie będziemy w stanie ich ze sobą połączyć bez adapterów – te pierwsze mają porty USB-C, drugie Lightning i żadne z nich nie ma odpowiednich adapterów w zestawie.
Sprawia to konsumentom nie lada problem, a śmieszkom w internecie daje spore pole do popisu.

W związku z tym, coraz częściej pojawiają się głosy, że Apple powinno zmienić Lightning w iPhonie na USB-C.
Tylko czy aby napewno?

USB-C: Po co?

 

Firma z Cupertino do tej pory tylko raz zdecydowała się na zmianę złącza w swoich produktach mobilnych.
Było to w 2012, zaraz przed premierą iPhone 5.
Do łączności wykorzystywany wtedy był Dock Connector, który pojawił się po raz pierwszy w 2002 (!) roku w iPodach.
Wtedy za zmianą przemawiała uniwersalność, nowe technologie oraz mniejsze rozmiary portu – co umożliwiło Apple stworzenie cieńszych urządzeń.

A co dzisiaj przemawia za zmianą na USB-C? Niewiele.
Zyskamy “jedynie” lepszą współpracę między najnowszymi produktami Apple.
Fajnie, że bez problemu będziesz mógł podpiąć swojego iPhone’a do Maca i zsynchronizujesz swoją muzykę, zdjęcia i całą resztę – pytanie tylko po co?
Urządzenia z iOS już od dłuższego nie są uzależnione od Maców.

Ładowanie? Jest dużo wolniejsze niż przy użyciu ładowarki sieciowej.
Synchronizacja kontaktów, notatek, maili, powiadomień, kalendarza i całej reszty? Chmura, niekoniecznie iCloud.
Muzyka? Apple Music albo Spotify.
Zdjęcia? Biblioteka Zdjęć iCloud albo Zdjęcia Google.
Backup? iCloud. I jak ktoś mi powie, że woli robić ręczne backupy przez iTunes zamiast wydać parę złotych miesięcznie na rozszerzoną pojemność w iCloud to go wyśmieję.

Osobiście podłączam iPhone’a do Maca jedynie kiedy robię pełen backup przed wgraniem wersji beta systemu iOS. Wtedy naprawdę nie wiadomo co może się zdarzyć i lepiej się ubezpieczyć.

USB-C: Czemu nie?

 

Poprzednia zmiana złącza była w pełni uzasadniona – potrzebny był nowoczesny i mniejszy port.
Zmiana na USB-C nie przyniesie dla nas nic nowego.

Transfer plików nie będzie szybszy, ładowanie nie będzie trwało krócej.
Dodatkowo porty USB-C są… większe od Lightning, przez co odpadają już na starcie.
Nie wierzycie? Spójrzcie na poniższe porównanie.

USB-C jeszcze ząbkuje

USB-C jest nowym standardem i w związku z tym niesie ze sobą szereg problemów z kompatybilnością.
Niektóre akcesoria bądź też kable mogą działać niewłaściwie (albo wcale), a w ekstremalnych przypadkach mogą doprowadzić do uszkodzenia urządzenia.

Pewien dzielny inżynier pracujący w Google kupował, testował i oceniał różne kable USB-C dopóki… jeden z nich nie spalił mu laptopa.

Adaptery tak czy siak

USB-C rozwiąże problem dla nowych produktów Apple, ale wprowadzi zamieszanie dla reszty osób ze starszymi urządzeniami.
Nie zapominajmy, że na rynku i w domach użytkowników są miliony urządzeń iOS ze złączem Lightning, a w związku z tym taka sama (o ile nie większa) ilość ładowarek i akcesoriów dla nich.

Zmiana na USB-C będzie oznaczać, że większość z nas wciąż będzie potrzebować adapterów – tyle, że innego rodzaju.

Kontrola

Apple lubi mieć jak największą kontrolę nad swoimi produktami, a Lightning im na to pozwala.
Zmiana na USB-C byłaby jednoznaczna z oddaniem tej kontroli grupie producentów, którzy stworzyli standard USB-C i decydują o jego przyszłości.

Zgłaszane ulepszenia (zmiany) muszą zostać rozpatrzone i zaakceptowane przez większość, a czas ich wdrożenia może ciągnąć się latami.
Dzięki Lightning Apple może podejmować decyzje samodzielnie i w taki sam sposób wprowadzać je do swoich urządzeń.

Pieniądze

Apple produkuje i sprzedaje setki tysięcy urządzeń z iOS miesięcznie.
Zmiana procesu produkcyjnego wiążąca się z decyzją o wprowadzeniu USB-C byłaby bardzo kosztowna.
Nie twierdzę, że Apple na to nie stać (bo tak nie jest), ale jest to zbędny wydatek.

Filozofia

Dyskusja na temat zmiany Lightning na USB-C wywiązała się po premierze nowych Maców, które mają wyłącznie porty tego rodzaju.
Logicznym byłoby w związku z tym skorzystanie z takich samych w urządzeniach mobilnych, prawda?
Otóż nie.

USB-C byłoby w tym wypadku krokiem w tył, a nie na przód.
Po co zmieniać fizyczny port na inny fizyczny port, który nie wniesie nic nowego?

Apple już od dłuższego czasu mocno podkreśla, że przyszłość urządzeń mobilnych będzie bezprzewodowa (np. przy premierze AirPods).
Muszą tylko dopracować technologie, które umożliwią im stworzenie takich produktów.

Podsumowanie

 

Każdego roku pojawia się sporo plotek na temat nowych zabawek od Apple i nie inaczej było rok temu.
Pojawiły się wtedy w sieci zdjęcia iPhone 7, który z tyłu obudowy miał 3 dziwne piny, które przypominają Smart Connector obecny w iPadach Pro.

Smart Connector jest kontaktowym portem, który umożliwia podłączanie akcesoriów, przesyłanie danych oraz… ładowanie.
Wiemy, że Apple produkuje wiele testowych wersji swoich urządzeń i tylko te najlepsze trafiają na rynek.
Powyższy wyciek także wskazuje na to, że Apple USB-C w urządzeniach z systemem iOS nie jest zainteresowane.

Myślę, że Apple będzie konsekwentnie eliminować porty w swoich urządzeniach mobilnych, a jako pierwszy pod nóż pójdzie iPhone.
Nie jestem pewien czy stanie się to już w tym roku, ale na pewno nie zobaczymy w nim USB-C.

A Wy? Dalej chcecie USB-C?

Więcej o iPhonie 8:

Wszystko o iPhonie 8.

Posłuchaj najnowszego odcinka ThinkApple Podcast, w którym rozmawiamy o iPhonie 8

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Źródła:gori.me,josh-ua.co,youtube

— NORMAL —
USB-C w iPhone – czemu nie? was last modified: lipiec 26th, 2017 by Marcin Chrobak
Disqus Comments Loading...
SHARE
Opublikowane przez
Marcin Chrobak