California Streaming – moje wrażenia z konferencji 

Mateusz Majewski   16 września 2021

Trudno nie odnieść wrażenia, że początek września to moment, który w Cupertino traktowany jest jako start nowego rozdziału i kolejny, roczny cykl sprzedażowy. Za nami więc najważniejsza i prawdopodobnie najbardziej medialna konferencja Apple. Skoro więc emocje powoli opadają, warto pochylić się nad całościową oceną tego, co w tym roku zobaczyliśmy.

berrolia

iPad 10,2” (9. gen.)

Premiery sprzętowe rozpoczął iPad, a dokładniej budżetowy iPad 9. generacji z ekranem 10,2”.

Apple przyzwyczaiło nas już, że model ten nie wzbudza raczej większych emocji. Ale nigdy nie było to przecież jego celem. Nowa wersja to – w skrócie – ulepszona kamera do FaceTime, procesor z iPhone’a 11 i ekran z technologią True Tone. 

Jednak dzięki utrzymaniu identycznej względem poprzedników konstrukcji, model ten zachowuje także świetną ceną 1699 zł. Warto dodać, że eliminuje on także istotny problem poprzedniej generacji – bazowa wersja dostarczana jest z 64 GB wbudowanej pamięci (zamiast 32 GB).  

Więcej o nowym iPadzie

iPad mini 6

Niespodziewanym “wygranym” konferencji okazał się natomiast iPad mini, którego design pojawiał się już od kilku miesięcy w różnego rodzaju przeciekach. Apple zaskoczyło jednak ilością nowości, które otrzymał “miniak”. Poza odświeżonym designem, znajdziemy tu przede wszystkim debiutujący także w iPhonie 13 procesor A15 ~Bionic, obsługę 5G, USB-C, Apple Pencil 2 oraz znacznie ulepszony aparat i inne podzespoły. iPad mini stał się więc właśnie mniejszym iPadem Air z lepszym procesorem. 

Niestety, podobnie jak w przypadku niedawnego odświeżenia iPada Air, mini stał się także odczuwalnie droższy. Cena podskoczyła z 1899 zł do 2599 zł.

Więcej o iPadzie mini 6

Apple Watch Series 7

Mimo małej ilości zmian, dla wielu obserwatorów nowy Apple Watch to największe zaskoczenie tej konferencji. Od dłuższego czasu ze wszystkich stron bombardowani byliśmy przecież informacjami o dużym redesignie smartwatcha od Apple, a tymczasem okazało się, że bryła zegarka pozostała bez zmian, a jedyna znacząca różnica to… nieco węższe ramki wokół ekranu (który podobno jest też bardziej wytrzymały). 

Zobacz: Co mogło się stać, że Apple w ostatnim momencie zrezygnowało z nowej bryły?

Poza główną nowością w postaci powiększonego ekranu, nowy Apple Watch zyskał także 33% szybsze ładowanie, a przy okazji Apple wprowadziło specjalną ładowarkę z końcówką USB-C, która mu na to pozwoli. 

Niestety bateria wciąż pozwalać ma na dokładnie tyle samo godzin pracy, ile seria 6. Teoretycznie jest to wartość, która powinna wystarczyć nam na cały dzień użytkowania (mi wystarczała jeszcze pół roku temu, o czym pisałem w mojej recenzji AWS6), jednak niestety z czasem ogniwa się degradują i w przypadku tak małej baterii jej zmniejszającą się pojemność można odczuć już po kilku miesiącach regularnego użytkowania. Liczę więc na poprawę w tej kwestii za rok.

Niestety, w mojej opinii Apple wpadło w zastawioną przez siebie pułapkę corocznych premier. Możliwe, że faktycznie w przypadku 7. generacji nie wszystko potoczyło się zgodnie z planem, jednak minimalnie powiększony ekran i nieco szybsze ładowanie nie przekonują mnie, że trzeba było z tej okazji prezentować kolejną generację. W przekonaniu tym utwierdza mnie chociażby to, że Series 7. posiada dokładnie ten sam procesor, co jego poprzednik.

Niech puentą będzie oficjalna grafika porównawcza, gdzie na potrzeby promocji nowego ekranu sprytnie zmieniono akapity i rozstaw wierszy w jednym z zegarków.

Więcej o Apple Watch Series S7

Warto wspomnieć także o modelu, który dni swojej chwały ma już dawno za sobą, czyli Series 3. Przed konferencją spodziewano się, że Apple z ulgą pozbędzie się tego brzydkiego kaczątka z oferty, lecz na razie wygląda na to, że ten relikt technologii prawdopodobnie kolejny rok będzie produkowany i sprzedawany! Po cichu współczuję nabywcom. 

iPhone 13/13 mini

iPhone 13 mnie zaskoczył. Ostrożne w dokonywaniu zmian stylistycznych Apple postanowiło prawie niezauważalnie zmniejszyć notch w nowej serii iPhone’ów. Oczywiście nie ma powodów, by oceniać tę decyzję negatywnie, jednak w kontekście wielu przesłanek o kompletnym braku notcha w przyszłorocznym modelu, wydaje mi się to całkiem niepodobne do Apple. Pamiętajmy, że ta sama firma uznawała przez trzy lata design iPhone’a 6 za flagowy, kiedy konkurencja z roku na rok po mału wypełniała ekranem przedni panel swoich smartfonów. 

Poza tym iPhone 13 to oczywiście kolejna iteracja procesora, lepszy ekran i poprawiony czas działania na jednym ładowaniu, co szczególnie powinno przydać się użytkownikom najmniejszej wersji iPhone’a. W końcu to czas pracy na baterii był chyba główną wadą 12 mini. W przypadku wersji 13 ma to być 2,5 godziny więcej na jednym ładowaniu, a dla 13 mini 1,5 godziny więcej względem poprzedniej generacji. 

W tym roku nie zabrakło także usprawnień dotyczących systemu kamer. Nowe iPhone’y uzyskały większe matryce (a więc nieco lepiej powinny zachowywać się w warunkach niskiego oświetlenia – na przykład skracać czas naświetlania w trybie nocnym lub całkowicie go eliminować). Poza tym główny aparat w nowej linii iPhone’ów uzyskał ficzer, który w ubiegłym roku debiutował w 12 Pro Max, czyli stabilizację matrycy. To powinno pomóc nie tylko przy wideo, ale także poprawi jakość zdjęć po zmroku. 

Sporo dyskusji wywołał natomiast tryb filmowy. Nowa funkcja, którą w skrócie można określić jako tryb portretowy dla wideo, sama dostosowuje ostrość po wykryciu twarzy w kadrze podczas nagrywania. Umożliwia także zmianę punktu ostrości oraz ilości głębi w postprodukcji. Chociaż na razie wygląda to obiecująco, bazując na doświadczeniach z trybem portretowym podejrzewam, iż mogą pojawić się problemy na krawędziach nagrywanych obiektów. Warto odnotować, że funkcja działać będzie przy nagraniu w jakości maksymalnie 1080p, 30 kl/sek.

iPhone 13 Pro/13 Pro Max

Mityczny już ekran 120 Hz w końcu debiutuje w iPhonie 13 Pro! Pod znaną z iPada Pro nazwą ProMotion kryje się wyświetlacz dostosowujący na bieżąco prędkość odświeżania w zależności od dynamiki prezentowanych na ekranie treści.

Niestety, w nowym iPhonie nie znajdziemy funkcjonalności niegasnącego wyświetlacza, ponieważ minimalna wartość odświeżania to 10 Hz. Mimo wszystko pozwala to jednak wierzyć, że funkcja ta nie wpłynie negatywnie na czas pracy na jednym ładowaniu (a może go nawet poprawi).

To, co odróżnia także iPhone’a 13 Pro od standardowej trzynastki, to możliwość nagrywania wideo w kodeku ProRes, który usprawnia profesjonalną pracę z materiałem wideo. Wydaje mi się, że jest to ukłon do wszystkich tych, którzy w tamtym roku z entuzjazmem przyjęli wideo z Dolby Vision w iPhonie 12. 

Jednak z praktycznego punktu widzenia nie jest to niestety szczególnie przemyślane. Materiały ProRes zajmują zauważalnie więcej przestrzeni dyskowej, co utrudni ich przesyłanie wciąż ograniczonym transferowo portem Lightning. Warto odnotować, że ProRes w 4K będzie dostępne tylko dla wersji pojemnościowych 256 GB i wyższych. Mimo wszystko jednak warto docenić starania Apple, bo iPhone z roku na rok w tym aspekcie robi ogromne postępy. 

Podobnie jak w przypadku iPhone’a 11 i 12, seria Pro charakteryzuje się dodatkowym, trzecim aparatem z funkcją zoomu. W tym roku jednak pierwszy raz jest to powiększenie trzykrotne, choć niestety z jednoczesną stratą w kontekście jasności (ale za to dodano mu tryb nocny).

Najbardziej szerokokątny obiektyw potrafi od teraz ostrzyć w odległości minimalnej 2 centymetrów, co pozwala także na fotografię makro. Warto wspomnieć, że na szczęście w tym roku Apple porzuciło fotograficzne rozróżnienie wersji Pro i Pro Max i obie wersje posiadają dokładnie te same specyfikacje aparatu. 

Na koniec chciałbym pochylić się nad wielkością wyspy z aparatami w nowych iPhone’ach, która zaczyna niebezpiecznie mocno przypominać pewien smartfon Samsunga sprzed kilku lat…

Skoro według pierwszych spekulacji przyszłoroczny iPhone 14 ma całkowicie wyeliminować wystającą z obudowy wyspę z aparatami, to jak gruby i ciężki będzie to smartfon, jeśli już teraz Pro Max waży 238 gramów? Warto przypomnieć, że mówi się o całkowicie płaskim tyle, a nawet zaprezentowany właśnie iPad mini posiada wystający aparat… 

Wszystko, co musisz wiedzieć o nowych iPhone’ach 13 znajdziesz tutaj.

A stąd możesz pobrać wszystkie oficjalne tapety z nowych flagowców.

Apple Watch Series 7 dostępny na Amazon.pl - szybka dostawa!

Mateusz Majewski

Apple-user od 2008 roku. Student Informatyki. macOS rulez. Nagrywam, żegluję, programuję. Zdjęcia: mateuszmajewski.com

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: