Dlaczego Samsung i inni producenci smartfonów nie pozbyli się jeszcze gniazda minijack? Chcieliby, ale nie mogą

Marcin Chrobak   17 marca 2018

John Gruber pisze na swoim blogu o tym, dlaczego Samsungi wciąż mają port minijack. Według niego, z dwóch głównych powodów: Samsung nie ma własnych słuchawek bezprzewodowych na miarę AirPodsów, a porządne słuchawki USB-C, w odróżnieniu od słuchawek Lightning, są bardzo drogie. Wpis Grubera to ciekawa analiza podejście do tego tematu przez Apple, Samsunga oraz reszty producentów sprzętów z zielonym robocikiem.

Przemyślałem sprawę i postanowiłem dodać swoje trzy grosze.

berrolia

Apple – takie złe

Podczas premiery iPhone’a 7 podniósł się raban. Okazało się, że najnowszy flagowiec z Cupertino nie będzie miał złącza minijack.

Na dodatek mieli czelność nazwać to “odwagą” i pokazali śmieszne bezprzewodowe słuchawki, które wyglądają jakby ktoś zapomniał wyciągnąć patyczków kosmetycznych z uszu.

Pamiętacie? Jeszcze Wam ciarki przechodzą po plecach na myśl o tym tragicznym momencie w historii Apple? Bo mi nie.

Ja pamiętam, jak oglądając tę konferencję, na wieść o porzuceniu gniazda minijack wzruszyłem ramionami i wyobraziłem sobie tylko, jak redaktorzy pewnych portali ochoczo zacierają rączki.

Sprawa od tamtego czasu jakby ucichła, nie wiem tylko, czy to za sprawą przedawnienia, czy też tego, że producenci sprzętów z Androidem… też zaczęli usuwać złącza jack ze swoich smartfonów.

Jesteśmy świadkami błędnego koła:

  1. Apple pokazuje nowy produkt z ficzerem, który wzburza krew w żyłach nawet fanom tej marki.
  2. Wszyscy się z tego śmieją i mówią jakie to głupie.
  3. Urządzenia pojawiają się na rynku, sprawa powoli przycicha.
  4. Pojawiają się zapowiedzi pierwszych smartfonów z Androidem z tym samym ficzerem.
  5. Są wyśmiewane za kopiowanie Apple, ale już mniej niż samo Apple.
  6. Sprawa się przedawnia.
  7. Mija jakiś czas, pojawia się nowy produkt Apple – patrz punkt 1.

I tak dalej.

Ostatnim tego przykładem jest notch w iPhonie X. Byliśmy obecni na targach MWC w Barcelonie w tym roku i… widzieliśmy mnóstwo notchy w telefonach z Androidem. Niektórzy producenci chwalili się nawet xx % mniejszym notchem niż w “sprzęcie z owocem”. Dobre.

Macie tutaj przejściówkę, EarPodsy na Lightning i cicho tam

Od czasu premiery iPhone’a 7, w pudełku każdego nowego smartfona z Cupertino znajdziemy przejściówkę umożliwiającą podpięcie słuchawek z wtyczką minijack do portu Lightning i EarPodsy korzystające z tego samego złącza.

Dla większości użytkowników (zakładając, że w ogóle ze słuchawek korzystają) rozwiązuje to problem. Pozostali to ludzie, którzy tak czy siak znajdą coś na co można narzekać oraz… ci, którzy mają słuchawki bezprzewodowe i cała sprawa ich w ogóle nie dotyczy.

Wśród tych ostatnich są też ludzie, którzy kupili AirPodsy, czyli pierwsze całkowicie bezprzewodowe słuchawki douszne od Apple.

Po pozbyciu się minijacka, firma z Cupertino może skorzystać z portu Lightning, czyli technologii, która do nich należy.

Co mogą zrobić producenci Androidów? Pozostaje im USB-C.

USB-C: tak blisko, a jednak daleko

Niby dobrze, bo przecież USB-C to przyszłość. Niestety, nie jest jednak tak proste, jakby mogło się wydawać.

John Gruber cytuje Helen Havlak, która parę miesięcy temu próbowała kupić słuchawki USB-C do swojego Google Pixel 2:

W końcu, po dwóch tygodniach poszukiwań tanich słuchawek do Pixel 2 mam takie, które działają – ale kosztowały dwa razy więcej niż chciałam wydać i nie sprawiają wrażenia zbyt solidnych. Jeżeli je zgubię albo zepsuję, to następne będą kosztowały mnie kolejne $50. Mogą także nie współpracować z moim następnym smartfonem. Nawet Apple sprzedaje EarPodsy Lightning za $29. Google musi się dużo bardziej postarać, bo jedyne certyfikowane słuchawki USB-C kosztują aktualnie $149. A tak w ogóle – oddajcie nam jacka.

Żeby tego było mało, okazuje się, że nie wszystkie porty USB-C w smartfonach są takie same i mogą się… różnić rodzajami słuchawek, które obsługują.

Kolejny cytat z tekstu Grubera, tym razem Nicholas Deleon (Consumer Reports) tłumaczy o co chodzi:

Google w tekście na stronie zwraca uwagę, że z Pixel 2 będą działać tylko i wyłącznie słuchawki z USB-C Digital Audio. […] Analogowe słuchawki z USB-C nie będą działać wcale, a po podpięciu ich do Pixel 2, ten wyświetli powiadomienie o tym, że podłączone słuchawki nie są kompatybilne. […]

Skąd mam wiedzieć, że słuchawki będą kompatybilne?

Google rekomenduje kupno słuchawek certyfikowanych jako “Made for Google”. Ten program, podobnie do “Made for iPhone” od Apple, zapewnia to, że dane urządzenie jest w pełni kompatybilne z Pixel 2. Na chwilę obecną jedynie trzech producentów oferuje słuchawki, które otrzymały ten certyfikat: AiAiAi, Master & Dynamic i Libratone.

Co z tego wynika? Ano w skrócie, że w przypadku smartfonów z Androidem pozbawionych gniazda minijack, nie wystarczy kupić byle jakich słuchawek USB-C. Teraz dodatkowo trzeba wiedzieć, które z nich będą kompatybilne.

Osobną kwestią jest koszt słuchawek obsługujących digital audio, których na rynku nie ma zbyt wiele, a te które na nim są, kosztują sporo.

Gruber pisze, że aktualnie najtańsze słuchawki, co do których mamy gwarancję pełnej kompatybilności ze smartfonem Google Pixel 2 to Libratone Q Adapt, które kosztują niebagatelną sumę $149.

To sporo więcej niż $29 (w Polsce 149 zł), które przyjdzie nam zapłacić za EarPodsy – oczywiście tylko jeżeli zgubimy te, które dostajemy w pudełku z naszym iPhonem.

Gruber podsumowuje całą sprawę w ten sposób:

Certyfikowane słuchawki do Google Pixel 2 możemy kupić od $149 wzwyż, a te z brakiem certyfikacji za około $50 (i nie są przy tym zbyt dobrej jakości). Nic dziwnego, że kupując Pixel 2 w pudełku nie znajdziemy słuchawek. Podobnie jest w przypadku Essential Phone, którego producent życzy sobie za taką przyjemność dodatkowe $99.

Okazuje się, że małpowanie Apple przez innych nie zawsze kończy się dobrze. Nie dość, że rozwiązanie braku gniazda minijack przez Apple jest prostsze, to na dodatek jest… tańsze (z widowni słychać szok i niedowierzanie).

Samsung mówi: My jacka lubimy, zostaje

John Gruber pisze, że Samsung podjął świadomą decyzję o zostawieniu tego biednego jacka w spokoju, a tym samym klienci wybierający smartfony z linii Galaxy mogą bez problemu podłączyć do nich jakiekolwiek słuchawki sobie zażyczą.

Według niego, Samsung jest firmą, której dewizą jest “zróbmy to, czego oczekują klienci” – podczas gdy dewiza Apple to “odgadnijmy, czego naprawdę chcą nasi klienci”. I tak oto minijack w Samsungach został.

Dodaje on też, że największym problemem dla producentów smartfonów z Androidem będzie kompatybilność słuchawek USB-C. Aktualnie rynek ten nie wygląda zbyt ciekawie, a “drogie słuchawki nieznanej firmy” nie brzmią jak coś, co chcielibyśmy kupić.

Podsumowanie

Podobnie jak John Gruber, ja także dochodzę do wniosku, że w związku z całą tą sytuacją, Android naprawdę potrzebuje standardowych słuchawek – na wzór EarPodsów z Lightning, które po prostu działają.

Osobną sprawą są tutaj AirPodsy, czyli bezprzewodowa wersja EarPodsów. Takich słuchawek świat Androida po prostu nie ma.

Apple stworzyło własny chip, który jest “nakładką” ułatwiającą połączenia bezprzewodowe przez Bluetooth – W1. AirPodsy (jak i słuchawki z linii “Beats By Dre”) dzięki temu rozwiązaniu nie mają absolutnie żadnych problemów z rozłączaniem się oraz brakiem synchronizacji.

Od ich premiery (grudzień 2016) minął ponad rok, a na rynku wciąż ze świecą można szukać całkowicie bezprzewodowych słuchawek dousznych, które działają tak dobrze, jak AirPodsy.

Apple już od dawna daje nam znać, że ich urządzenia dążą ku bezprzewodowej przyszłości. To dlatego w iPhone’ach już nigdy nie zobaczymy minijacka, a HomePod nie ma innych opcji przesyłania sygnału audio niż AirPlay.

Nie wszystko jest jednak tak piękne, jakby się mogło wydawać. Rozwiązania bezprzewodowe swoje kosztują i wciąż sporo brakuje im do prostoty wetknięcia wtyczki w gniazdo.

Pomimo tego jestem nastawiony pozytywnie i myślę, że jeszcze przyjdzie taki czas, że AirPodsy dostaniemy w zestawie kupując nowego iPhone’a – a ja przestanę patrzeć na ludzi, którym wystają kable z uszu.

Przeczytaj też:

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Źródło: Daring Fireball, Sound Guys, Techrum

Link Me Air – innowacyjny bezprzewodowy powerbank z nano-przyssawkami

Marcin Chrobak

Lubię komputery, głównie te z jabłkiem.

Podłącz się do nas na Twitterze lub Facebooku, żeby nie przegapić żadnych informacji ze świata Apple.

Poprzedni post:

Następny post: