Pojawiły się silne dowody na to, że już za kilka tygodni zobaczymy nowe iPhone’y – serwis Consomac znalazł je właśnie w dokumentach Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. W przeszłości, za każdym razem, kiedy w dokumentach Unii pojawiały się wzmianki o nowych produktach Apple, kilka tygodni później rzeczywiście trafiały one na rynek (tak było m.in. z najnowszym iPadem 9,7″, AirPodsami, MacBookami w ubiegłym roku, itd.).
Search: MacBook Pro 16
Jednym z głównych funkcjonalności dodanych do macOS High Sierra 10.13.4 było wsparcie dla zewnętrznych kart graficznych (eGPU). W dużym skrócie oznacza to, że możemy mieć np. 13-calowego Macbooka Pro, którego moc graficzna może wzrosnąć nawet dwukrotnie po podpięciu go przez Thunderbolt 3 do specjalnej obudowy, zawierającej dodatkową kartę graficzną. Brzmi super? Niestety, musimy trochę poczekać.
Poszukując idealnej ładowarki bezprzewodowej dla siebie lub naszych bliskich zazwyczaj zapominamy zwrócić uwagę na kilka drobnych, ale ważnych szczegółów, które mają ogromny wpływ na końcowe zadowolenie z zakupionego produktu. Często pomijamy na przykład takie aspekty, jak waga urządzenia czy upewnienie się, że zasilacz znajduje się w zestawie.
Istnieje jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, o którym często nie myślimy – przez kogo i w jakich warunkach będzie użytkowana taka ładowarka. Jest to pytanie, które powinniśmy sobie postawić na długo przed zakupem ładowarki bezprzewodowej. Dla osób ładujących telefon sporadycznie (np. w nocy) lepsze będzie inne rozwiązanie niż dla kogoś, kto intensywnie użytkuje telefon w pracy czy domowym biurze.
Dlatego dziś postanowiłem opisać Wam ładowarkę, która idealnie nadaje się do pracy przy biurku.
The New York Times donosi, że Apple zatrudniło właśnie Johna Giannandrea, który do tej pory odpowiadał w Google za wszystkie projekty związane ze sztuczną inteligencją. W Cupertino będzie odpowiedzialny za całą strategię firmy związaną z A.I. (artificial intelligence) oraz uczeniem maszynowym. Będzie jednym z 16 dyrektorów podlegających bezpośrednio Timowi Cookowi.
Już jutro w Chicago odbędzie się konferencja Apple, która ma być poświęcona sektorowi edukacji. Firma z Cupertino zapowiada, że będzie można się na niej dowiedzieć o “nowych, kreatywnych rozwiązaniach dla uczniów i nauczycieli”.
Czego w związku z tym się spodziewać?
HomePod, jak każde inne urządzenie Apple, nie jest wolne od wad czy niedoróbek. Dotyczy to również każdego innego produktu firm konkurencyjnych, aczkolwiek to firma z Cupertino ze względu na swoją popularność jest najbardziej narażona na krytykę czy wytykanie palcami – niestety, bycie na szczycie ma też swoje minusy.
Oczywiście z wieloma negatywnymi opiniami można się zgadzać lub nie, lecz powiedzmy sobie szczerze – HomePod, przez swoje ograniczenia oraz brak niektórych funkcji, wywołuje wśród wielu osób mieszane uczucia.Również u mnie. Dlatego dziś (po ponad miesięcznych testach) postanowiłem podzielić się z Wami swoimi negatywnymi przemyśleniami na temat HomePoda i spróbować Wam wytłumaczyć, dlaczego Apple poszło tą, a nie inną drogą.
Apple ogłosiło niedawno, że tegoroczna konferencja dla deweloperów WWDC 2018 dobędzie się w dniach 4-8 czerwca. Spodziewamy się prezentacji nowych wersji wszystkich systemów – iOS 12, macOS 10.14, watchOS 5 i tvOS 12, być może zobaczymy też nowy sprzęt, np. nowe iPady Pro czy MacBooki (12/Pro/Air).
Na bazie oficjalnej grafiki użytej przez Apple na stronie konferencji, projektanci stworzyli świetne tapety na iPhone’a, iPada i Maca.
Do konferencji Apple zostało już niecały tydzień. Pojawia się wiele domysłów, co może być na niej zaprezentowane. Nowe iPady? MacBook Air z ekranem Retina? Nowy MacBook? Zaproszenie na konferencję jest utrzymane w bardzo charakterystycznym, rysowniczym stylu, który może według mnie wskazywać na… nową wersję Apple Pencil.
Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie, dlaczego tak kurczowo trzymam się produktów firmy Apple, oprócz standardowej odpowiedzi – bezpieczeństwo, wygoda, możliwości, odpowiedziałbym, że motorem napędowym całej platformy są programy i aplikacje, które dla mnie są równie ważne, co cała reszta.
Niejednokrotnie powtarzałem już, że na iPhonie używam narzędzi, których próżno szukać na konkurencyjnych platformach i na dzień dzisiejszy nie potrafiłbym się bez nich obejść. Dlatego dziś niezwykle cieszy mnie fakt, że moja standardowa lista programów, które są dla mnie niczym tlen, poszerzyła się o koleją pozycję – aplikację Paste dla iOS.
HomePod podzielił konsumentów jak żaden inny produkt firmy z Cupertino: jedni uważają go za dzieło sztuki warte każdych pieniędzy, inni zaś krytykują go za zbyt ograniczone możliwości i nie wydaliby na niego nawet 100 dolarów. Ciężko jest opowiedzieć się po którejś stronie, prawda jak zwykle leży po środku. HomePod ma kilka wad, ale cokolwiek złego by nie powiedzieć o tym produkcie, to moim zdaniem ma on duszę, na którą nie zapracował perfekcjonizm, lecz ręka artysty, który swojej pracy oddał serce.












